W dzisiejszym wpisie recenzja, która od dawna aż prosiła się o napisanie. W końcu się doczekała. Panie i panowie – Zapalniczka do cygar Colibri Rebel.
Długo zabierałem się za napisanie tej recenzji. Z drugiej strony – może i dobrze. Dzisiaj mam już całkiem dobre wyrobione zdanie na temat recenzowanej dzisiaj zapaliczki do cygar Colibri Rebel. Zapalniczkę dostałem kiedyś w prezencie i tak od tego czasu jej używam – głównie w cieplejsze miesiące, kiedy cygara odpalam na świeżym powietrzu.

Zapalniczka Colibri Rebel
Do momentu otrzymania zapalniczki w prezencie, nawet nie wiedziałem o jej istnieniu. Pomysł na prezent jak najbardziej trafiony – nigdy dość akcesoriów cygarowych. Zapalniczkę wypróbowałem niemal natychmiast i zaskoczyła mnie swoją mocą. Dwa płomienie zbiegające się w jeden mają taką moc, że ma się wrażenie, że z powodzeniem można by jej użyć do otwarcia sejfu w mniej oficjalnych okolicznościach. Zapalniczka jest dobrze wykonana i robi wrażenie bardzo solidnej. Trzymając ją w ręku czuć jej ciężar i moc. Różni się od tych jakie do tej pory widziałem i uważam, że nazwa Rebel (z ang. buntownik) dobrze oddaje jej charakter.
W odróżnieniu od zapalniczki Colibri Falcon – o której więcej napisałem tutaj, zapalniczka nie wymaga jej uzupełniania za każdym wyjściem na dyma.

Opakowanie
Zapalniczka zapakowana w eleganckie, czarne pudełeczko z błyszczącym logo marki. W środku dobrze zabezpieczona, co daje pewność, że podczas transportu nie ulegnie żadnemu uszkodzeniu. Zapalniczka oczywiście przychodzi bez gazu, dlatego najlepiej mieć taki w cygarowej szufladzie. Sam – za namową licznych posiadaczy podobnych gadżetów od Colibri, postanowiłem zaopatrzyć się w oryginalny gaz do zapalniczek Colibri. Podobno jest lepszej jakości co chroni przed zapychaniem, zapowietrzaniem i innymi niechcianymi zjawiskami jakie w trakcie korzystania z zapalniczki mogą wystąpić. Od tego momentu sam korzystam wyłącznie z gazu Colibrii dla trzech moich zapalniczek i jestem zadowolony z ich wydajności.
Kilka informacji technicznych
Zapalniczka w kolorze czarnym. Lakier matowy z tłoczoną nazwą marki na jednej stronie. Z boku widać cały pojemnik gazu co bardzo ułatwia sprawę. Dzięki temu łatwo ocenić czy przed wybraniem się na dyma trzeba ją uzupełnić. Gaz z zapalniczce ma niebieski odcień, co ładnie komponuje się z jej kolorem. Z drugiej strony znajduje się duży przycisk, który otwiera pokrywę i odpala zapalniczkę. pokrywa chroni przed dostaniem się paprochów z kieszeni, co równiez uważam za plus. Na spodzie zapalniczki znajduje się duże pokrętło, do którego nie potrzeba żadnych akcesoriów. W niektórych zapalniczkach potrzebujemy śrubokręta, albo noża aby móc regulować podaż gazu i jej moc. W tej wystarczy przekręcić palcami, co bardzo ułatwia sprawę.
Moc zapalniczki można ustawić do poziomu, w którym nie oprze się żadnym podmuchom wiatru. Ustawiając moc na największą, odnosi się wrażenie, że nie otrze się mu również żaden sejf. Sam jedynie na próbę podkręcałem zapalniczkę do tego stopnia – zwykle wystarcza połowa – jedna czwarta mocy. Dwa płomienie schodzące się w jeden, dają większą kontrolę. Zapalniczka świetnie sobie radzi i nawet trzymana w sporej odległości od stopy cygara rozpala je bez żadnego problemu.
Trzeba zwrócić uwagę na niskie zużycie gazu i pojemność. Czasami zapominałem kiedy w zapalniczce uzupełniałem gaz. Wiele razy pożyczałem ją na spotkaniach z moimi cygarowymi kompanami, sam odpalając swoje, a uzupełniałem ją dopiero co kilka wyjść. Niestety z czasem zauważyłem, że muszę ją uzupełniać częściej. Miałem również problemy z buntowniczym charakterem zapalniczki. Któregoś razu jeden z palników przestał działać. W gorączce zacząłem poszukiwać domowych sposób naprawienia i tak natknąłem się na filmik, który z początku wywołał uśmiech na twarzy z lekką konsternacją. Na filmiku pokazane było jak mężczyzna wpuszcza gaz przez niedziałający palnik. Pomyślałem, że to nie może zadziałać, ale po wielu próbach wyczyszczenia go patyczkiem to uszu, poddałem się i spróbowałem. Okazało się to skuteczne!

Od Piotra Siwińskiego
Mam i ja. Z Mateuszem korzystamy z opisywanej zapalniczki dokładnie tyle samo czasu. Od pierwszego użycia stała się moją główną zapalniczką do cygar i praktycznie się z nią nie rozstaję. Moja dysza nie zapchała się ani razu, więc nie miałem z nią żadnych większych ani mniejszych problemów. Zawsze niezawodna. Od początku zasilam ją gazem marki Colibri. W momencie pisania tych słów jej przebieg to ponad 200 cygar oraz kilka grillów i ognisk – godne podziwu.
Muszę jednak wspomnieć o dwóch kwestiach. Po pierwsze, mimo że przechowuję i transportuję zapalniczkę w specjalnej sakiewce, już widać na niej ślady użytkowania oraz pojedyncze zadrapania na lakierze. Nadaje jej to efekt starzenia – tak to sobie tłumaczę – choć ostatnio akcesoria Colibri potrafią ni stąd, ni zowąd zarysować się niemal od samego spojrzenia. Nie jest to może wielka wada, po prostu widać, że zapalniczka jest używana. Szkoda jednak, bo design akcesoriów tej marki jest naprawdę premium.
Druga kwestia to wspomniane przez Mateusza zużycie gazu. Z każdym napełnieniem mam wrażenie, że obsługuje coraz mniej cygar. Raz, po całkowitym napełnieniu, nie wytrzymała wieczoru z czterema cygarami, a innym razem – tym samym gazem i w tych samych warunkach – wystarczyła już na sześć cygar. Dlatego w podróży zawsze mam w zapasie kilka dodatkowych zapalniczek, tak na wszelki wypadek.
Mimo tych drobnych wad szczerze polecam. To wciąż, biorąc pod uwagę wszystkie jej zalety wymienione przez Mateusza, najlepsza zapalniczka, jakiej do tej pory używałem.
Kilka słów na koniec
Zapalniczka jest solidnie wykonana. Pomimo używania, nie widać na niej żadnych śladów mówiących o tym, że zapalniczkę mam już ponad rok. Konstrukcja zapalniczki jest dobrze pomyślana. Pomimo wielkiej mocy, nie jest konieczne napełnianie jej co wyjście na cygaro. Mam jednak wrażenie, że zużywa więcej gazu niż na początku i mam nadzieję, że proces ten nie będzie postępował. Regulacja podaży gazu jest bardzo dobrze przemyślana – podobnie jak zaślepka palników, która chroni przed zanieczyszczeniami. Przycisk z boku również jest bardzo praktyczny. Co najważniejsze – zapalniczka ma wielką moc, którą z łatwością możemy dopasować do warunków panujących na zewnątrz. Myślę, że mógłbym odpalić nią cygaro nawet na statku podczas sztormu. Mimo wielkiej mocy, mamy dużą kontrolę nad tym jak odpalamy cygaro. Chociaż duża moc może kojarzyć się z brakiem kontroli, tutaj mamy do czynienia z buntownikiem, który jednak słucha rozkazów.
Generalnie uważam, że jest to najlepsza – jak do tej pory, zapalniczka Colibri w mojej kolekcji. Szczerze polecam.
Recenzowaną zapalniczkę dostałem w prezencie.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Piotr Siwiński, @mycigarway, Polski Aficionado, @polskiaficionado



