Zapraszam do przeczytania zapowiadanej recenzji cygara Long Live The Queen Maduro Queen’s Chalice.
Kolejne cygaro ze stajni Caldwell Cigar Co. na stronie Polski Aficionado! Tym razem nadążamy za cygarowym światem, ponieważ, cygaro jest relatywnie nowe. Cygaro dostałem w prezencie od Szymona Kwiatkowskiego, który wręczył mi je przy okazji zwyczajowej wymiany tytoniu przy pierwszym spotkaniu. Niedostępna w Polsce nowość na rynku światowym – to dopiero gratka!
Gdzieś w międzyczasie, w mojej kolekcji pojawiła się druga, jaśniejsza królowa. Pomyślałem sobie wtedy, że jest to świetna okazja do tego żeby wypalić jedno po drugim i je sobie porównać. Chociaż nie jestem wielkim fanem Maduro, lubię od czasu do czasu sięgnąć po coś, po co zwykle nie sięgam. To zaskakujące jak gusta mogą się zmieniać. Wspominałem już pewnie wielokrotnie, ale na początku mojej cygarowej przygody paliłem niemal wyłącznie Maduro.
Zainteresowanych nieobecną w Polsce marką Caldwell Cigar Co., odsyłam do wcześniejszej recenzji, w której napisałem o niej kilka słów.

Long Live The Queen Maduro Queen’s Chalice
Linia Maduro dołączyła do linii Long Live The Queen relatywnie niedawno, bo w 2023. Duży sukces linii skłonił markę do poszerzenia linii o ciemniejszy liść okrywowy. Warto dodać, że cygara zwijane są w nowej manufakturze Tabacalera William Ventura na Dominikanie. Long Live The Queen Maduro zwijana jest z liści tytoniu rosnących w Meksyku (pokrywa San Andrés), Indonezji (zwijacz) oraz mieszanki pochodzącej z Dominikany i Stanów Zjednoczonych (wypełnienie). Iście egzotyczna mieszanka, z której z resztą marka słynie. W skład linii wchodzą następujące formaty:
- Long Live The Queen Maduro Queen’s Coronet (5 X 50),
- Long Live The Queen Maduro Queen’s Crest (5 1/2 X 46),
- Long Live The Queen Maduro Wild Card (6 X 52),
- Long Live The Queen Maduro Queen’s Chalice (6 X 54),
- Long Live The Queen Maduro Queen’s Charge (6 x 60).
W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara Long Live The Queen Maduro Queen’s Chalice.

Kilka informacji technicznych
Nazwa formatu – Queen’s Chalice, oznacza „kielich królowej”. Cygaro w formacie zbliżonym do Toro. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 54. Nieco grubsze niż standardowe – moim zdaniem, Toro. Liść okrywowy zdecydowanie ciemny. Całość zdobią dwa piękne pierścienie. Jeden przedstawia królową, drugi, mniejszy, z nazwą linii. Dominuje kolor złoty i czarny, chociaż wizerunek królowej przedstawia barwną postać afrykańskiej królowej. Wizerunek zawiera wiele szczegółów, które przyciągają wzrok i skłaniają do zatrzymania się na chwilę. Cygaro prezentuje się bardzo dostojnie i elegancko.
Obcinam
Zanim otworzę, obwąchuję cygaro dokładnie. W aromacie pokrywy dominuje ziemia, chociaż dłuższe wwąchanie odsłania delikatny zapach stodoły, drewna – z majaczącą w tle słodyczą. Stopa cygara pachnie głównie stodołą z nutami pieprzu, który może zakręcić w nosie. Cygaro postanowiłem otworzyć scyzorykiem. Tym razem nie poszło mi tak dobrze jak za pierwszym razem, ale ostatecznie się udało. Ciąg oceniam na przyciasny, chociaż nie jest źle. W smaku niezapalone cygaro dostarcza smaku drewna, delikatnej słodyczy, kawy oraz czekoladowych nut. Przyjemna zapowiedź.
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopkę i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Witają mnie ostre, intensywne smaki drewna, kawy i kakao. Cygaro dość szybko łagodnieje stając się bardziej słodkie. Słodycz nabiera wyraźnego kształtu i przypomina karmel. Jest też kawa, która bardzo fajnie komponuje się z karmelową słodyczą. Smak cygara charakteryzuje również jakiś owocowy posmak, który świetnie balansuje smaki nadają całości głębi. Następnie do palety smaków dołącza kawa i nieco więcej słodyczy. Czuć w cygarze Maduro. Im dalej, tym cygaro staje się bardziej aksamitne, kremowe. Dopiero przy końcu cygaro staje się na powrót ostrawe, z przewagą drewna i ziemi. Dobre cygaro.
Moc cygara oceniam na średnie – mocne. Nie jest to wielki mocarz, chociaż mniej więcej po pierwszej tercji mamy do czynienia raczej z mocnym niż średnio mocnym cygarem. W takich chwilach cieszę się, że na cygaro wybrałem się po solidnym obiedzie.
Cygaro produkuje spore ilości gęstego dymu. W aromacie dominują nuty drewna i kawy.
Chociaż pali się jak od linijki, cygaro pękło mniej więcej w połowie. Z jakichś powodów nie zdołało mi to jednak popsuć zabawy. Kiedy usłyszałem charakterystyczny dźwięk pęknięcia, szybko oglądnąłem cygaro i zmartwiłem się, że dalsza degustacja będzie męczarnią. Mimo to, cygaro dało się palić bez większego uszczerbku na ogólnym doświadczeniu. Przyznam, że byłem zaskoczony. Cygaro nie pękało dalej, ale gdzieś na wysokości pierścienia pojawiło się kolejne – chociaż nie łączyło się z wcześniejszym. Kiedy przeszedłem ten fragment, trzecia tercja paliła się już zupełnie normalnie. Zaskakujące jest to, że pociągnięcia nie „brały lewego powietrza”, czego raczej w tej sytuacji się spodziewałem.

Podsumowując
Chociaż Maduro to nie do końca moja bajka, smakowało mi to cygaro. Bogactwo nieprzesłodzonych smaków z pazurem. Nie jest to klasyczne Maduro i mam wrażenie, że jest tak ze względu na egzotyczną mieszankę wykorzystaną do stworzenia linii. Zaskoczyło mnie to, że mimo pęknięcia cygaro dało się palić. Miałem nawet wrażenie, że pęknięcie nie przeszkadza tak jak bym sobie to wyobrażał, czy czego wielokrotnie doświadczyłem. Dobre cygaro, chociaż tak jak mówię – Maduro to nie do końca moja rzecz. Celowo wybrałem je jako pierwsze z zapowiadanej dwójki i już cieszę się na myśl o jaśniejszej siostrze królowej.
Recenzowane cygaro dostałem w prezencie od Szymona Kwiatkowskiego. Dzięki niemu mogła powstać niniejsza recenzja. Dziękuję za możliwość spróbowania niedostępnego w Polsce cygara.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



