Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Joya de Nicaragua Cabinetta Robusto.
Niektórzy z miłośników cygar, z którymi miałem okazję porozmawiać – a jeszcze lepiej, zapalić cygaro, dziwili się kiedy mówiłem, że nigdy nie paliłem cygara z linii Cabinetta. „Jak możesz nazywać się Polskim Aficionado?!” Brzmiały niektóre komentarze. No niestety – nie paliłem. Widziałem – przyznaję, ale jakoś nigdy nie mogłem się zdecydować. Ciekawość dwukolorowego liścia okrywowego mijała tak szybko jak cygaro znikało z moich oczu.
Pewien dżentelmen, z którym mam ostatnio okazję delektować się boskim dymem częściej niż wcześniej, zaproponował, że przyniesie mi na spróbowanie. Chociaż sam zapomniałem o tej propozycji, na następne spotkanie wręczył mi cygaro, co było dla mnie wielką niespodzianką, bo sam o tym zdążyłem zapomnieć. Dzisiejsza recenzja powstała dzięki uprzejmości Witka, którego pozdrawiam również z tego miejsca.
Chociaż cygar od Joya de Nicaragua na stronie jest dość mało (za każdym razem kiedy palę cygaro tego producenta myślę sobie: „dlaczego tak mało ich palę?!”), palimy je od czasu do czasu. Przy okazji pierwszej recenzji napisałem kilka słów o marce. Zainteresowanych marką Joya de Nicaragua odsyłam tutaj.

Joya de Nicaragua Cabinetta Robusto
Cóż można powiedzieć o Cabinetta? Niezwykle oryginalny wygląd z pewnością przyciąga uwagę i zapada w pamięć. Około 2/3 cygara to jasna pokrywa Connecticut, do mniej więcej pierścienia. Pod pierścieniem cygaro zmienia barwę i staje się ani jasne, ani ciemne – takie pomiędzy. Cygaro wygląda bardzo efektownie. Ciekaw jestem jak wygląda połączenie dwóch liści okrywowych, ale na to przyjdzie czas.
Producent utrzymuje, że chciał stworzyć dość łagodne cygaro, do którego wykorzystano dwa liście okrywowe. Jaśniejszy – ekwadorski Connecticut, oraz ciemniejszy – nikaraguańskie Criollo rosnące pod gołym niebem (sun grown). Zarówno zwijacz jak i wypełnienie stanowi łagodniejsza kompozycja nikaraguańskich liści. Linia Cabinetta składa się z następujących formatów:
- Robusto (5 X 50),
- Corona Gorda (5 1/4 X 46),
- Toro (6 X 52),
- Belicoso (6 X 54),
- Churchill (6 7/8 X 46).
W dzisiejszej recenzji skupię się na najmniejszym z rodziny – Joya de Nicaragua Cabinetta Robusto.

Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 50. Klasycznych (moim zdaniem) rozmiarów Robusto, które zapowiada ok. godzinę degustacji. Liść okrywowy w większej części – na oko, zdecydowanie jasny. Typowy Connecticut można by powiedzieć, czego nie można powiedzieć o całości. Gdzieś pod pierścieniem w stronę główki, pokrywa cygara przechodzi w zupełnie inny odcień brązowego. Cygaro od tego miejsca jest zdecydowanie ciemniejsze. Jest tak za sprawą dwóch gatunków liści jakie wykorzystano do stworzenia cygara. Jaśniejsza część (od stopy do pierścienia) to ekwadorski liści typu Connecticut. Ciemniejsza natomiast (od pierścienia do główki), to brązowy, ciemniejszy liść rodzaju Criollo, któremu pozwolono rosnąć w szczerym słońcu na nikaraguańskiej ziemi. Całość zdobi bardzo elegancki pierścień w beżu, brązie i złotym. Muszę przyznać, że cygaro prezentuje się bardzo efektownie, dostojnie i zachęca do spróbowania.
Obcinam
Zanim cygaro otworzę, obwąchuję je dokładnie żeby poznać z czym będę miał do czynienia. Cygaro pachnie zaskakująco intensywnie! W zapachu pokrywy odnajduję ziemię, kawę odrobinę czekolady i paprykę. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciąg dobry i w zasadzie tylko dobry. W smaku niezapalone cygaro poczęstowało mnie kawą, ziemią i drewnem cedrowym. Ciekawa i dość zaskakująca zapowiedź dalszych wrażeń. Moi cygarowi towarzysze pospieszają mnie, gdyż ich cygara dawno już płoną, a ja swoje nadal smakuje na zimno.
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopkę i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Przywitał mnie dość intensywny smak kawy i drewna cedrowego. Gdzieś w tle obecna jest kremowa słodycz, na której nasilenie z biegiem czasu mam nadzieję. Niedługo musiałem czekać by krem na dobre się zadomowił. Sielankę przerywa pojawienie się odrobiny pieprzu, który dobrze balansuje mieszankę wprowadzając pazurek. Pomału zbliżam się do momentu połączenia.
Kiedy ściągnąłem pierścień, moim oczom ukazała się linia styku obu liści okrywowych. Nie była idealnie równa. Z pewnością bardzo ciekawy i nietuzinkowy obraz. W tym momencie – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, smak cygara zmienia się diametralnie! Od tego momentu w smaku dominuje skóra i drewno, które w zmiennych proporcjach towarzyszą mi do poparzenia palców. Bardzo ciekawe doświadczenie!
Moc cygara mieści się w przedziale lekki-średni. Nie jest to wielki mocarz i myślę, że z powodzeniem wypaliłbym zaraz po lekkim śniadaniu do porannej kawy.
Cygaro produkuje ogromne ilości dymu, co zawsze sprawia mi wielką frajdę! Aromat dymu ma w sobie coś ze smaku.
Cygaro pali się bardzo równo – niemal jak od linijki. Dopiero w drugiej części wymagało lekkiej interwencji zapaliczką. Ciąg natomiast po odpaleniu poprawia się znacznie! Ścieśnia się dopiero pod koniec, mniej więcej w momencie przejścia na ciemniejszą stronę mocy.

Podsumowując
Smakowało mi to cygaro – tak do ciemniejszej części. Cygaro do tego momentu smakuje jak kwintesencja tego czego od Connecticut oczekuję. Krem, drewno cedrowe, odrobina kawy i pieprz, który sprawia, że cygaro nie jest jednostajne i nudne. Po przejściu do ciemniejszej części, cygaro smakiem przypomina nieudane Habano, które jakoś ostatnio trochę mnie odpycha. Mimo to, cygaro bardzo interesujące! Moje pierwsze takie doświadczenie jeśli chodzi o wpływ liścia okrywowego na całokształt.
Jeśli wziąć pod uwagę, że zarówno wypełnienie jak i zwijacz to ten sam tytoń, a jedyną zmienną jest liść okrywowy, który diametralnie wpływa na smak cygara, to jest to dodatkowy, oryginalny smaczek. Myślę, że dobrze wziąć pod uwagę, że przejście występuje mniej więcej w trzeciej tercji, ale różnica jest zbyt gwałtowna i zauważalna żeby przypisać to jedynie końcówce cygara. Bardzo ciekawe i polecam doświadczyć tego samemu – nawet biorąc pod uwagę aspekt czysto edukacyjny (chociaż smakiem przez większość czasu na prawdę można się cieszyć).
Recenzowane cygaro dostałem w prezencie od miłośnika cygar. Dziękuję!
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



