W dzisiejszym wpisie wracam do recenzji cygar od Aganors Leaf. Tym razem na ruszt wziąłem cygaro Aganorsa Leaf Signature Selection Maduro Robusto.
Ostatnio wypalone cygaro z numerem 1 na pierścieniu znajdującym się na stopie na prawdę mnie zachwyciło. Cygaro z domieszką liści medio tiempo, o których wspomniałem tutaj, stały się dla mnie symbolem dobrze spędzonego czasu. Nie ukrywam, że chociaż zwykle staram się tego nie robić, oczekiwania co do dzisiejszego cygara są całkiem spore.
Czy cygaro mnie nie zawiedzie, potwierdzając tym samym wysokie oczekiwania? Zapraszam lektury!

Aganorsa Leaf Signature Selection Maduro Robusto
Jak już wspomniałem, linia Signature Selection składa się z cygar w ciemnej i jasnej pokrywie. W obu przypadkach, liczba dostępnych formatów jest taka sama. W przypadku Maduro, linia również została skomponowana wyłącznie z nikaraguańskiego tytoniu. Tutaj również wykorzystano ów magiczny, niezwykle pożądany składnik – medio tiempo. Dla przypomnienia dodam, że są to dwa ostatnie liście na roślinie. Zbiera się je relatywnie późno, dlatego mają czas na pobranie większej ilości składników odżywczych. Ponadto, mają największą ekspozycję na promienie słoneczne, co również korzystnie wypływa na walory smakowe.
Linia Signature Selection Maduro składa się z następujących formatów:
- Robusto (5 X 52),
- Corona Gordo (6 X 46),
- Toro (6 X 52),
- Torpedo (6 1/4 X 52).
W dzisiejszej recenzji skupię się na opisaniu swoich doznań z wypalenia cygara w formacie Robusto.
Zainteresowanych moimi wrażeniami z degustacji cygara z linii Corojo, odsyłam tutaj.

Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 52. Grubszy ring w połączeniu z dwoma pierścieniami, sprawiają wrażenie, że cygaro jest większe niż jest w rzeczywistości. Trzymając w ręku, można odnieść wrażenie, że trzyma się Toro. Na oko raczej ciemne, chociaż nie jest to odcień Maduro, jakiego po tym typie można by się spodziewać. Jak już wspomniałem, całość zdobi dwa starannie wykonane pierścienie z papierową bibułą zakrywającą większą część cygara. Pierścienie w kolorze złotym i czarnym, który nawiązuje do ciemnej pokrywy wykorzystanej do stworzenia mieszanki. Całość komponuje się bardzo dobrze i mi osobiście podoba się nawet bardziej niż w wersji Corojo. Pierścień znajdujący się na stopie cygara zawiera numer 2, który również jest w złotym kolorze.
Obcinam
Zanim obetnę, obwąchuję cygaro. Pachnie stajnią z odrobiną kwiatowej, nektarowej słodyczy. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciach – ciąg, dobry, chociaż bez szału. Niezapalone cygaro dostarcza smaku drewna, pieprzu, lub ostrej papryki – nie mogłem się zdecydować, w każdym razie pikantne. Jest też jakaś słodycz, która sprawia, że smak niezapalonego cygara jest intrygujący, dlatego szybko sięgam po zapalniczkę.
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopkę zapalniczką typu jet flame i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na chwilę żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Przywitał mnie cierpki smak drewna z odrobiną wytrawnej ziemi w tle. Smak cygara bardzo szybko przechodzi w smak czekolady z dużą zawartością kwaskowatego kakao. Pojawia się też jakaś mineralność, która bardzo fajnie odświeżą mieszankę. Smaki są zdecydowanie intensywne i nie sposób o nich zapomnieć. Kakao pochodzące z czekolady, wychodzi na pierwszy plan i łączy się z mineralnymi nutami. W tle znalazłem trochę kremu, ale ten nie zdołał z cygara zrobić deseru, był raczej czymś na kształt deseru w restauracyjnej witrynie, na który ostatecznie się nie decydujemy. Końcówka cygara to już zdecydowanie wytrawne nuty ziemi.
Moc cygara oceniam na średni – mocny. Raczej nie powala, ale nie odważyłbym się go zapalić na pusty żołądek. Końcówka zostawia mocne wrażenie.
Aromat jaki cygaro roztacza, ma w sobie coś ze słodyczy z nutką ziemi. Dłuższe wwąchanie odkryło nuty nafty i pieprzu. Nie mogąc się zdecydować, skupiłem uwagę po raz kolejny i odkryłem krem z czekoladą, po czy zgłupiałem na dobre. Kompozycja aromatów pachnie zaskakująco zachęcająco i jest dość zmienna.
Cygaro pali się jak od linijki – czego chyba w cygarach od Aganorsa Leaf jeszcze nie doświadczyłem. Konstrukcja pozwala cieszyć się chwilą dla siebie bez konieczności ponownego sięgania po zapaliczkę. A co najważniejsze, cygaro produkuje sporo gęstego, aromatycznego dymu.

Podsumowując
Smakowało mi to cygaro. Chociaż wielkim fanem Maduro nie jestem, to było inne niż po nazwie można by się spodziewać. Cieszę się tym bardziej, że pomimo oczekiwań i nadziei – bałem się, że cygaro mnie rozczaruje, okazało się kolejną bardzo smaczną pozycją od Aganorsa Leaf. Nikaraguański charakter cygara dobrze oddają intensywne, wyraźne smaki, jakich cygaro dostarcza. Myślę, że bardziej smakowało mi cygaro z linii Corojo, ale chętnie sięgnąłbym ponownie i po to.
Recenzowane cygaro kupiłem ze środków własnych.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



