Jak było na Live Cigar Rolling 2024? Zapraszam do przeczytania relacji Polskiego Aficionado z udziału w wydarzeniu!
Wszystko zaczęło się od telefonu Szymona Kawiatkowskiego z Premium Cigars. Wystarczyło tylko kilka słów żeby usłyszał, że „tak! Jesteśmy zainteresowani!” Takie wydarzenie odbywa się na tyle rzadko, że grzechem śmiertelnym byłoby z zaproszenia nie skorzystać. Właśnie pojawiła się przed nami możliwość zobaczenia na własne oczy, jak skręca się cygara!
Ale od początku..
Live Cigar Rolling 2024
Wydarzenie składa się z serii spotkań w różnych miejscach naszego kraju. Organizatorzy mieli na celu stworzenie możliwości dla większości osób zainteresowanych tematem. I tak, wydarzenie zaczęło się w Krakowie, następnie powędrowało do Katowic, Wrocławia i Warszawy. W chwili kiedy piszę te słowa, jesteśmy już po dwóch spotkaniach w Krakowie i jednym w Katowicach. Zdaniem organizatora, wydarzenie cieszy się dużym zainteresowaniem – czemu trudno się dziwić.
Tyle jeśli chodzi o kwestie „techniczne”. Absolutną gwiazdą tego wydarzenia jest specjalny gość, który odwiedził nas po raz pierwszy w swoim życiu.

Maestra torcedora Juana Ramos Guerra
Juana „Juanita” Ramos Guerra to legendarna torcedorka Cohiby, która swoją karierę rozpoczęła w El Laguito w wieku 16 lat, początkowo z przymusu, lecz z czasem z pasji. Jako jedna z pierwszych kobiet zatrudnionych w fabryce na prośbę Fidela Castro i Celii Sánchez, stała się symbolem precyzji, oddania i dziedzictwa kubańskiego tytoniu. Przez lata nie tylko doskonaliła sztukę zwijania cygar, ale również edukowała nowe pokolenia torcedorów, podtrzymując tradycję. Dziś wciąż pracuje jako torcedorka, będąc ambasadorką kubańskiego tytoniu, który nazywa „najlepszym na świecie”. Jej przesłanie do miłośników cygar brzmi: „Kubańskie cygaro to smak, aromat i jakość, której nic nie dorówna”.
Relacja z Live Cigar Rolling 2024
Na wydarzenie dotarłem mniej więcej godzinę przed startem. Przyznam, że nie chciałem się spóźnić, dlatego do Krakowa wybrałem się znacznie wcześniej niż wymagała tego odległość. Okazało się to dobrym pomysłem, bo i tak przyjechałem z nieplanowanym opóźnieniem. Gdzieś międzyczasie odezwał się do mnie mój gospodarz, który powiedział, że jeśli mam być w Krakowie wcześniej, to zamiast błąkać się po ulicach, mogę po prostu przyjść do La Casy, gdzie miało odbyć się wydarzenie. Na miejscu przywitał mnie Łukasz Ważyński, współzałożyciel Warszawskiego oraz Krakowskiego Klubu Cygarowego. Zamieniliśmy kilka słów i okazało się, że mieliśmy się już okazję kiedyś spotkać. Łukasz pamiętał nawet co tego dnia paliłem.
W tym czasie gwiazda wieczoru, Pani Juana, siedziała już przy swoim stoliku owiniętym kubańską flagą nie tracąc ani chwili. Rozmawiając z każdym kto miał ochotę podejść, niestrudzenie kręciła kolejne cygara. Pogodne oblicze emanowało jakąś wewnętrzną radością i spokojem. Kiedy podszedłem po raz pierwszy i przedstawiłem się, Pani Juana przywitała mnie uśmiechem. Okazało się, że pomoc pani tłumacz nie będzie potrzeba. Przyznam, że trudno było mi oderwać wzrok od pracy pani Juany, której ręce nieustannie zajęte były zwijaniem cygar. Mimo to, potrafiła bez problemu prowadzić ze mną rozmowę. Szybko musiałem wrócić do siebie, bo miałem tego wieczoru ważne zadanie. Za zgodą pani Juany oraz organizatora, miałem możliwość przeprowadzić z torcedorą wywiad!
Wspólnie z Piotrem ustaliliśmy, że transkrypcja z wywiadu w języku polskim ukaże się na stronie w formie osobnego wpisu, także zachęcam do śledzenia strony oraz naszych mediów społecznościowych.
La Casa del Habano w najlepszym wydaniu!
Mniej więcej takie były słowa Szymona, który zawitał na wydarzenie wraz ze swoją uroczą małżonką. Faktycznie, odwiedzając od czasu do czasu loże cygarowe, nie sposób nie zauważyć, że różnią się od tych jakie miałem przyjemność odwiedzić choćby w Stanach Zjednoczonych. Tam faktycznie panuje większy ruch. Dzieje się. To właśnie dlatego Szymon powiedział mi, że to jest La Casa del Habano w najlepszym wydaniu.
Chociaż działo się bardzo dużo, postaram się opisać to, czego podczas tego pięknego wieczoru doświadczyłem – być może bardziej emocjonalnie, niż obrazowo. Ale taki właśnie był dla mnie ten wieczór.
Ożywione rozmowy, muzyka w kubańskim stylu na żywo, wspaniali barmani przygotowujący koktajle dla gości i sporo ruchu, sprawiało, że niewielkie pomieszczenie La Casy przypominało parkiet taneczny. Sam siedziałem tylko chwilę. Przez zdecydowaną większość czasu ciągle w ruchu, ciągle z kimś rozmawiając. Z cygarem w jednej, i Cuba Libre w drugiej dłoni. W międzyczasie zaglądając do stolika naszej gwiazdy, żeby zamienić kilka słów, dopytać, podpytać i dowiedzieć się czegoś z pierwszej ręki. Tak mniej więcej – w telegraficznym skrócie, mógłbym opisać ten wieczór.
Rozmowy z panią Juaną dostarczyły mi wiele informacji na temat zwyczajów na Kubie. Były wśród nich informacje dotyczące cygar, kultury ich palenia, ulubionych alkoholi i w końcu historii bardziej osobistych, rodzinnych. Rozmawiałem z kobietą, która zwijała cygaro dla Fidela Castro! Wieczór minął tak szybko, że kiedy zaproponowano mi drugie cygaro, uznałem, że nie mam wystarczająco czasu żeby spokojnie je wypalić. Dzięki uprzejmości Szymona i pani Juany, otrzymałem jeden egzemplarz dla Piotra, który w ten sposób weźmie udział w tej historii.
Gość z zagranicy
La Casa miała tego wieczoru jeszcze jednego, nieoczekiwanego gościa. Joel Smith, przyleciał tego dnia do nas prosto z Walii. Kiedy zobaczył informacje o wydarzeniu, był tak podekscytowany, że zostawił swoją małżonkę w pokoju hotelowym, by choć na chwilę przyjść do Casy. Wspominam o nim, bo błysk w oku jaki mogłem zobaczyć kiedy razem podeszliśmy do Juany był niezapomniany. Kiedy dosiadłem się na chwilę do jego stolika, od razu zaczęliśmy przyjazną rozmowę. Wymieniliśmy się nawet kontaktami i zgodziliśmy się, że musimy się jeszcze kiedyś spotkać – chociażby online. Na odchodne dostałem niedostępne w naszym kraju cygaro, które obiecałem wspólnie wypalić online.
Cygara łączą ludzi. Za każdym razem kiedy doświadczam podobnych sytuacji, przypomina mi się hasło pod jakim z Piotrem tworzymy Polskiego Aficionado. To jest prawdziwe piękno świata cygar.
Jak smakuje cygaro prosto ze stołu?
Chociaż sporo się tego wieczoru działo, nic nie napisałem o tym jak smakuje cygaro, które zostało dopiero co zwinięte! Myślę, że świadczy to dobrze o atmosferze spotkania. Kiedy wziąłem do ręki cygaro, różniło się od takiego kupionego, wyleżakowanego. Przede wszystkim jest dość miękkie, gąbczaste. To podobno normalne, dlatego bez obaw zabrałem się za degustację. Tytoń pachniał bardzo przyjemnie, słodkawo. Miałem również okazję powąchać niezwinięte liście, co jest nie lada przeżyciem! Dzięki pani Juanie, miałem możliwości dotknięcia cygara w różnych stadiach zwinięcia. Widząc jak to robi zadawałem mnóstwo pytań – trochę jak małe dziecko, ale czemu tu się dziwić? Pani Juana tylko odpowiadała z uśmiechem, że robi cygara, stąd wie ile liści wziąć, jak mocno skręcić oraz ile obciąć – w ogromnym skrócie. Główka cygara była jeszcze delikatnie mokra od kleju, dlatego swoje postanowiłem otworzyć obcinaczką typu V-Cut. Cięcie przeszło bez żadnych problemów. Niestety, poza pewnością, że mam do czynienia z cygarem kubańskim, niewiele mogę powiedzieć o smaku. Przyjemny, słodkawy, aksamitny krem z odrobiną drewna, którego smak nasila się przy końcu. Generalnie, paliłem do momentu lekkich oparzeń opuszków palców, a zaczerwienienia na palcach mówią więcej niż tysiąc słów.

Kilka słów na koniec
Wiem, że relacja może wydawać się trochę chaotyczna – bez ładu i składu. Chciałbym powiedzieć, że taki był ten wieczór, ale nie byłoby to odebrane najlepiej, a na pewno nie świadczyłoby dobrze o organizacji. Wręcz przeciwnie! Nie wiem czy efekt był zamierzony czy nie, ale chociaż nigdy nie byłem na Kubie, tak wyobrażam sobie ich temperament, którym charakteryzował się ten wieczór. Ruch, rozmowy, śmiech, uśmiechy, dobre koktajle, a wszystko to w oparach boskiego dymu! Dużo ludzi, dużo rozmów, dużo dymu, dobre koktajle, a wszystko to na tle absolutnej gwiazdy tego wieczora – Juany Ramos Guerra.
W wydarzeniu udział wziąłem na zaproszenie organizatora, wyłącznego dystrybutora cygar kubańskich – Premium Cigars oraz sieci lóż cygarowych La Casa del Habano w Krakowie.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



