Tytoń fajkowy Cornell & Diehl Mad Fiddler Flake recenzja tytoniu Polski Aficionado

Cornell & Diehl Mad Fiddler Flake

W dzisiejszym wpisie kolejna mieszanka zza Wielkiej Wody. Zapraszam do przeczytania recenzji tytoniu fajkowego Cornell & Diehl Mad Fiddler Flake.


Mieszanka wchodzi w skład linii The Old Ones, która nawiązuje do twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta. Kiedy dowiedziałem się o istnieniu tej linii, bardzo mnie zainteresowała. Lubię twórczość Lovecrafta. Mój pierwszy z nią kontakt odbył się za pośrednictwem kanału Tchnienie Grozy na YouTubie, na którym swego czasu namiętnie słuchałem mrocznych opowieści. Dopiero później postanowiłem przeczytać opowiadania, które tak na prawdę zdążyłem już dobrze poznać ze słuchowiska. Cała kolekcja mieszanek tytoniu fajkowego The Old Ones oddaje hołd amerykańskiemu pisarzowi, bezpośrednio nawiązując do poszczególnych opowiadań i jego bogatej twórczości. Chociaż nie zacząłem od tego konkretnego blendu, to właśnie o nim chcę napisać najpierw.

W skład kolekcji wchodzi siedem mieszanek:

  • Awakened Elder
  • Dreams of Kadath
  • From Beyond
  • Innsmouth
  • Miskatonic Mixture
  • Mad Fiddler Flake
  • Visions of Celephaïs

Z dostępnych w kolekcji wybrałem trzy, z czego jedną z nich – Mad Fiddler Flake, zrecenzuję dzisiaj.

Tytoń fajkowy Cornell & Diehl Mad Fiddler Flake recenzja tytoniu Polski Aficionado

Cornell & Diehl Mad Fiddler Flake

Mieszanka nawiązuje do jednego z opowiadań Lovecrafta pt. „Muzyka Ericha Zanna”. Kiedy na stronie producenta przeczytałem, że jest to ulubione opowiadanie głównego blendera marki – Jeremiego Reevesa, od razu chciałem spróbować. Zastanawiając się nad zakupami, mieszanka, która jest bohaterem tego wpisu, jako pierwsza wylądowała w koszyku. To właśnie dlatego postanowiłem od niej zacząć, pomimo tego, że wcale pierwsza w moim menu nie była.

Samo opowiadanie jest bardzo w stylu Lovecrafta – mroczne. Połączenie wielu gatunków literackich – od horroru po science fiction, fantasy i okultyzm, składa się na unikalny styl autora. Chociaż muszę przyznać, że powtarzające się słowa „plugawy” i „mroczny” mogą po kilku opowiadaniach trochę zmęczyć. Ulubione opowiadanie głównego blendera postanowiłem po raz pierwszy przesłuchać na wspomnianym kanale, przy okazji pierwszego nabicia zaraz po otwarciu nowej puszki. Tak też zrobiłem. Dzisiaj wypaliłem już kilka ładnych fajek i myślę, że zdążyłem sobie wyrobić o mieszance swoje zdanie.

Mieszanka pakowana jest w dwu uncjowe puszki (ok. 56.6 g), z bardzo ciekawą szatą graficzną, która przesiąknięta jest Lovecraftem. Ta konkretna – w czarno białym kolorze, zawiera napis z nazwą mieszanki, skrzypce oraz coś, co wygląda jak macki pradawnych istot, o których Lovecraft pisał. Data na metce na spodzie puszki, informuje mnie, że mieszanka została „zapuszkowana” w grudniu 2022 roku. Nie dane było jej poleżeć dłużej.

Opis mieszanki od producenta z tyłu etykiety

Straszliwy, nieziemski dźwięk skrzypiec przenika przez ściany między pokojami. Gdy Szalony Skrzypek osiąga swoje crescendo, żar dociera do liści, podpalając w ciemności mieszankę Virginii, Kasturi, Perique i czarnego Cavendisha.

Źródło: etykieta puszki, tłumaczenie własne

Jak już wspomniałem, mieszankę skomponował Jeremy Reeves, który jest wielkim fanem wspomnianego opowiadania. We wcześniejszej recenzji wspominałem, że pisząc ją miałem już do czynienia z Kasturi w innej mieszance. To właśnie tę miałem na myśli.

Tytoń fajkowy Cornell & Diehl Mad Fiddler Flake recenzja tytoniu Polski Aficionado

Forma cięcia tytoniu

Słowo „flake” w nazwie mieszanki może być bardzo mylące. Połamany płatek to zdecydowanie lepsze określenie, chociaż i tutaj bym się zastanowił. Na oko raczej ciemne – niczym twórczość autora opowiadania do którego mieszanka nawiązuje, pasma tytoniu poprzeplatane bardziej czerwoną odmianą wirginii. Tytoń łatwo przygotować do nabicia, rozdrabniając w palcach. Wilgotność mieszanki oceniam na taką, którą lepiej na kilkanaście minut zostawić rozłożoną na płaskiej powierzchni. Nie podsuszam długo, ale jednak. Próbowałem bez podsuszania, ale lepiej pali się kiedy dać jej się nieco czasu na świeżym powietrzu.

Zapach

Po otwarciu puszki do nosa trafia bardzo przyjemny zapach, który mocno zapada w pamięć. Nawet teraz kiedy o nim pomyślę, ślinianki zaczynają pracować. Mieszanka pachnie wiśnią w czekoladzie! Bardzo apetyczny i zachęcający zapach! Dłuższe wwąchanie odsłania śliwkę, która nadaje aromatowi nieco głębi. Całość w odbiorze słodka, zachęcająca. W zapachu jest też coś, co kojarzy się z fermentacją – jak wino, albo jakiś alkohol. Nie powiedziałbym, że tytoń swój zapach zawdzięcza dodatkom. Jest raczej subtelny i wydaje się dość naturalny.

Jak smakuje?

Czas przejść do najważniejszej części degustacji! Jak już wspomniałem, większe kawałki z łatwością rozdrabniam w palcach przecierając nieco i zostawiam na ręczniku papierowym żeby trochę podsechł. Po kilkunastu minutach nabijam metodą „na trzy”. Całość ładnie wygładzam kołeczkiem i poprawiam w drodze windą na dół, gdzie zwykle kopcę. Mieszankę palę głównie w fajce w Papajce autorstwa Mateusza Worobca lub nowym glinianym nabytku, o którym więcej pewnie już niebawem. Przyczerniam powierzchnie pierwszą zapałką, ponownie wygładzam podniesione włókna i rozpalam powierzchnię drugą zapałką. Kilka chwil wytchnienia i zabieram się za część właściwą.

Tutaj właśnie uwidacznia się Kasturi. Tytoń jest motywem przewodnim, po którym zyskałem pewność co do tego jak smakuje. Mam wrażenie, że w tej mieszance jest go więcej niż w Folklore, w której spotkaliśmy się pierwszy raz. Moim zdaniem jest bardzo podobny do Virginii, w tym, że bardziej intensywny, przyprawowy. Trochę taka „przejaskrawiona” Virginia – być może nawet trochę jak Perique. Virginia z kolei, tonuje nieco mieszankę sprowadzając całość na ziemię. Perique jest zdecydowanie mniej wyczuwalny, chociaż daje o sobie znać. Wiem, że odpowiada za słodko-pikantne nuty, które kojarzą mi się ze smakiem rodzynek, ale zdecydowanie przykrywają go dwa wcześniej wymienione składniki. Całość zaokrągla czarny Cavendish, który dodaje mieszance nieco słodyczy oraz łagodzi ostre krawędzie, sprawiając, że dym zyskuje aksamitną strukturę.

Nie potrafię powiedzieć co konkretnie odpowiada za czekoladowy smak, który bardzo przypomina zapach z puszki, ale jest obecny cały czas. O ile jestem w stanie wyobrazić sobie pochodzenie smaku wiśni/śliwki – i przypisałbym je Perique i Virginii, o tyle czekolada tutaj jest dla mnie zagadką. Całość smakuje bardzo podobnie do tego jak pachnie prosto z puszki. Bardzo apetyczne mieszanka, ale mogę tak powiedzieć dopiero po kilku wypalonych fajkach.

Kilka dodatkowych informacji

Moc mieszanki nie przekracza średniej. Przy całej intensywności smaku, nikotynowa moc jest raczej niewielka. Z powodzeniem udawało mi się cieszyć chwilą dla siebie przy porannej kawie, jeszcze przed śniadaniem.

Aromat mieszanki bardzo bogaty. Pachnie dość słodko, z wybijającym się czerwonym owocem (?) w czekoladzie.

Mieszanka pali się bardzo dobrze pod warunkiem, że da jej się chwilę odetchnąć przed nabiciem. Pali się raczej chłodno i nie zostawia dużo kondensatu. Podobnie zapach w kominie raczej nie będzie długo nawiedzał fajki, w której tytoń kopciłem. Nie używam wielu zapałek, chociaż podejścia bez podsuszania wymagały zużycia ich większej ilości. Spala się na biały popiół.


Podsumowując

Z początku coś mi się gryzło, coś nie pasowało do reszty i nawet nie potrafiłem powiedzieć co. Po prostu nie lubiliśmy się tak jak zakładałem. Dopiero nieco później, kiedy zacząłem mieszankę podsuszać, polubiliśmy się bardziej. Nie oznacza to, że mieszanka należy do moich ulubionych. Smaczna, ale paliłem lepsze. To co mieszance zawdzięczam, to poznanie smaku Kasturi. To właśnie tutaj mogłem wyizolować i poznać jego smak. Wiem, że nie jest moim ulubionym tytoniem, chociaż ma w sobie jakieś podobieństwo do Virginii – może trochę Perique, które przecież lubię. Kompozycja jest jednak ciekawa, trochę egzotyczna i dość słodka. Całe szczęście smakuje podobnie do tego jak pachnie, bo pamiętam jak otworzyłem puszkę po raz pierwszy i wpadłem w zachwyt.

Chociaż mieszanka nie jest dostępna w naszym kraju, wiem, że część z fajczarzy, których znam, podróżuje. Polecam spróbować jeśli pojawi się w zasięgu. Myślę, że warto.

Recenzowany tytoń fajkowy kupiony ze środków własnych.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół fajki czy cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry