W dzisiejszym wpisie, kolejna recenzja cygara od Casa 1910. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Casa 1910 Cavalry Edition Lucero.
Wszystkie cygara od Casa 1910 wypaliłem w niewielkim odstępie czasu. Casa 1910 Cavalry Edition Lucero było ostatnim jakie miałem spróbować. Cygaro wchodzi skład trzeciej linii cygar wypuszczonych przez markę. Przyznam, że przeczytałem o niej co nieco kiedy pisałem wcześniejsze recenzje i bardzo mnie zaciekawiło. Powtórzę się po raz trzeci – marketing marki to prawdziwy majstersztyk. Bez mrugnięcia okiem powierzyłbym budowanie wizerunku swojej marki firmie, która stoi za sukcesem Casa 1910. Jak do tej pory marketing jest jej najmocniejszą stroną i do ostatniego cygara podchodzę trochę jak do ostatniej szansy na przekonanie mnie do siebie.
Recenzje wcześniej wypalonych cygar jak i trochę więcej o samej marce, można przeczytać we wcześniejszych recenzjach:
Czy ostatnie cygaro jakie posiadam w humidorze uratuje markę w moim oczach? Nie wiem, ale jak to mówią – nadzieja umiera ostatnia.

Casa 1910 Cavalry Edition Lucero
Zacznę od napisania kilku słów o linii Cavalry. Jak sama nazwa wskazuje, cavalry (z ang. kawaleria), to linia, która oddaje hołd bohaterskim koniom i ich niezwykłym jeźdźcom, którzy brali udział w rewolucji. Jako ciekawostkę – niekoniecznie związaną z cygarami, dodam, że konie w Meksyku to krzyżówka różnych ras. Odwzorowano to również i w blendzie, mieszając tytoń z Meksyku i Nikaragui i Ekwadoru. Dwa dość „charakterne” składniki są nawiązaniem do dzielnych wierzchowców, które miały ponieść na swoich grzbietach rewolucjonistów prosto do zwycięstwa. Kolejne świetne odniesienie do historii z miłym akcentem dla miłośników koni. Uśmiecham się pod nosem na wspomnienie aromatu i smaku jakich dostarczały poprzednie cygara.
Wspomniana mieszanka składająca się na linię Cavalry pochodzi z Ekwadoru (pokrywa typu Habano), Meksyku (zwijacz, Negro San Andrés) oraz Nikaragui (wypełnienie, Jalapa, Ometepe, Estelí). Linia składa się z następujących formatów:
- As de Oro (Toro, 6 X 54),
- Lucero (Belicoso, 6 X 54),
- Jilguero (Gordo, 6 X 60).
Jak widać, każdy z formatów nazywa się inaczej. Poszczególne formaty swoje nazwy wzięły od koni, których dosiadały historyczne postacie meksykańskiej rewolucji. Tak było z Lucero. Generał partyzanckich chłopskich oddziałów Pancho Villa, dosiadał bardzo wyjątkowego konia. Klacz rasy Criollo, Siete Leguas, charakteryzowała niezwykła – legendarna wręcz, wytrzymałość. Podobno klacz miała na łbie, między oczami, charakterystyczną plamkę, której nadano nazwę Lucero, co z hiszpańskiego można przetłumaczyć na „jasną gwiazdę”. Nietrudno wyobrazić sobie jaki musiała mieć kształt, chociaż nie znalazłem żadnego zdjęcia na potwierdzenie.
W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara właśnie w formacie Lucero.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Belicoso. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 54. Sporych rozmiarów cygaro, które trzymane ręku zapowiada dłuższą randkę. Na oko raczej ciemne. Pierścień cygara zachwyca mnie niezmiennie. Mniejszy – z nazwą formatu, w kolorze butelkowozielonym ze złotym napisem, bardzo ładnie komponuje się z całością.
Obcinam
Pokrywa cygara pachnie.. stajnią z koniem. I tutaj akurat wszystko się zgadza! Znając historię, łatwo sobie to wszystko wyobrazić. W tle majaczy czekoladowa słodycz, odrobina drewna, siano i końska sierść. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Sprawdzam ciąg.. jest bardzo dobrze, co cieszy mnie niezmiernie. Jeden przyciasny, drugi zbyt luźny – w końcu się udało. Przyznam, że nie mam najlepszych doświadczeń z tym formatem. Zwykle charakteryzuje je właśnie ciaśniejszy ciąg. Nie trzeba cygar skręcać, ani być wielkim znawcą, żeby wiedzieć jakie są tego powody – spiczasta główka, zwężająca przy okazji i ciąg. W tym wypadku jest bardzo dobrze, co jest miłym zaskoczeniem. W smaku niezapalonego cygara odkrywam paprykę, siano, odrobinę cierpkiego drewna i kapkę ziemi. Interesująca zapowiedź, a biorąc pod uwag ciąg – jestem zachwycony!
Odpalam
Ogrzewam stopkę zapalniczką i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na bok żeby trochę odpoczęło i zabieram się za degustację. Przywitał mnie mocny smak ziemi i pieprzu, który – mam wrażenie, potęguje smak ziemi. Do palety smaków bardzo szybko dołącza drewno, które nadaje mieszance bardziej wytrawnego charakteru. Po chwili pojawia się smak, który przypomina herbatę z ziołowymi akcentami. Pojawienie się skóry nieco ostudziło mój zachwyt, ale nie na długo. Smaki mieszają się ze sobą, tworząc łagodniejszą, bardziej ułożoną kompozycję, w której wyłaniają się orzechy z odrobiną kawy. Na koniec cygaro częstuje mnie wyraźniejszym smakiem drewna i skóry. Smaki przy końcu zdecydowanie bardziej wyraźne.
Moc cygara oceniam na średni-mocny. Ewolucja wspominanego przedziału mocy w pełnym spektrum. O ile cygaro zaczyna się dość mocno – w odniesieniu do smaku, później smaki mieszają się ze sobą i całość łagodnieje, by na koniec znowu pokazać swoją moc. Na tą przejażdżkę polecam się dobrze przygotować.
Cygaro produkuje dużo gęstego, aromatycznego dymu. Odnalazłem w nim głównie ziemię, ale jest również kawa z delikatną słodyczą w tle.
Cygaro pali się w miarę równo i nie wymaga wielu interwencji zapalniczką.

Podsumowując
Zdecydowanie najlepsze cygaro z całej trójki jaką miałem okazję spróbować. Konstrukcja, smak, spalanie – wszystko było na tak. Nie było to wybitne cygaro, ale na pewno najlepsze cygaro od Casa 1910 jakie dotychczas paliłem. Nie wynika to bynajmniej z mojego zamiłowania do koni, bo nigdy na nich nie jeździłem. Historia stojąca za linią Cavalry również bardzo mi się podoba. Jak wiadomo – historie sprzedają najlepiej. Tak jest i tutaj, chociaż jak pokazały poprzednie blendy, sama historia nie wystarcza. Moim zdaniem marka ma spory potencjał. Jeśli zachwyt wywołany przez marketing nie ostygł po spróbowaniu i nie zraził do siebie miłośników cygar, być może Casa 1910 dostarczy nam więcej cygar, czego im szczerze życzę. Jeśli chodzi mój osobisty ranking stworzony na podstawie trzech wypalonych cygar w różnych formatach, różnych liniach, to wyglądałby tak:
- Casa 1910 Cavalry Edition Lucero,
- Casa 1910 Soldadera Edition Teniente Angela,
- Casa 1910 Cuchillo Parado.
Ocenę tego na ile jest on obiektywny zostawiam Tobie. Ja zawsze mówię, że najlepiej przekonać się samemu. Cena na dzień publikacji recenzji może odstraszać, ale przecież pozwalamy sobie czasem na odrobinę szaleństwa.
Cygaro przesłane przez dystrybutora cygar Casa 1910 w Polsce.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



