Jeden z najstarszych rodów cygarowych, który produkuje wysokiej klasy cygara, Plasencia, zawitał kilka razy na naszym blogu, ze swoimi produktami. Mateusz recenzował już jednego przedstawiciela linii „Alma del Fuego” – Flama. Mi przypadła przyjemność napisać o jego większym bracie Candete (Robusto), w którym nie znajdziecie za grosz podobieństwa do swojego mniejszego rodzeństwa. Dlaczego? Czytajcie dalej.
Rozjarzona dusza ognia
Tak w spokojnym tłumaczeniu brzmi nazwa opisywanego cygara. Gdzie Flama oznaczało płomień, tak teraz mamy odniesienie do żaru, gorąca, do czegoś co trwa. Pierwsza myśl to wulkaniczne gleby Nikaragui, gdzie producent doda, że z wyspy Ometepe – o czym wspominał już Mateusz. Jednak format Candente sięga jakby głębiej, tej najbardziej surowej gleby, wytrawnej, rozpalonej kwintesencji samej skorupy. Kumuluje w sobie wszystko co czyste – puro – i pierwotne, z miejsca gdzie ludzka stopa jeszcze nie stanęła.
Po tym opisie już możemy spodziewać się, że w porównaniu do Flamy, nie uświadczymy w tym cygarze „waty cukrowej” w powietrzu i smaku wanilii. Tutaj spotkamy się z samym źródłem.

Plasencia Alma del Fuego Candente
Jak już wiemy, cygaro spotkamy w trzech formatach:
- Robusto (Candente, 5 X 50),
- Toro (Concepción, 6 X 54),
- Panatela (Flama, 6 1/2 X 38).
A w niniejszym opisie, opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara w formacie Robusto, czyli Candente. Jak dobrze wiemy, Plasencia lubi nadawać swoje nazwy odpowiednim formatom, co nadaje uroku i oryginalności marki – co praktykują także inne tj. My Father, gdzie jednak nazwy są powtarzalne. Plasencia jednak w każdej linii używa osobnych nazw.
Cygaro charakteryzuje się trzema pierścieniami z czerwonymi akcentami, które właśnie mają podkreślić pochodzenie liści, puro Nikaraguańskie, z gleby, którą trawił wulkan. Stopa jest zwinięta, co ułatwia nam rozpalenie.
Muszę wspomnieć o zwinięciu cygara, gdyż jest ono bardzo ciasne, co nie wpływa w żaden sposób na ciąg cygara – który w moim przypadku był idealny. Ciasne, bogate, zwinięcie powoduje wydłużenie czasu palenia cygara. Robimy to wolniej, powoli nasycając się esencją Nikaragui. Jest to bardzo dobry zabieg, gdyż wytrawność cygara i bogactwo mocnych i pełnych smaków jesteśmy w stanie degustować bez zbędnego obciążenia. Jednak warto wspomnieć, że cygaro jest pełnej mocy i pierwsza tercja daje to odczuć.
Akcja, cięcie
Cygaro, jako, że było to moje pierwsze spotkanie, obciąłem S-Cutem – choć już wiem, że V-Cut byłby tutaj równie dobrym wyborem.
Jak wspomniałem zwinięcie mocne, a aromat cygara od samego początku, jeszcze przed odpaleniem daje znać o sobie poprzez pieprz i ziemistość przebijająca delikatnie aromaty drewna. Po chwili pojawia się jeszcze skórzany aromat, który wprost, mówi, że ma ćwieki i nie będzie tu lekkiej gry.
Wrapper to nikaraguański liść sun-grown, czekoladowo matowy, daje nadzieje na trochę słodyczy.
Zatem odpaliłem cygaro, by przenieść się na zbocze wulkanu i kontemplować piękno klimatu Nikaragui.

Tercje
I jestem. Na ciepłym zboczu zielonej części wulkanu. Słyszę szum niedalekiego wodospadu San Ramón, jednak orzeźwiające powietrze z jego strony do mnie nie dociera. Nie przebija się aromat wulkanicznej gleby i drzew rosnących wokół.
Tak wygląda początek podróży z Plasencia Alma del Fuego Candente. Od samego początku mamy mocny ziemisty akcent, pieprzny i posmakiem fantastycznego, delikatnego drewna. Wiele razy w rozmowach wspominam, że akurat z drewnem mi nie jest po drodze. W tym przypadku pasuje idealnie. Dodatkowo pierwsza tercja po dłuższym paleniu wita nas wspomina skórą. Jest puro, ale jest bogato. Dużo dzieje się od samego początku. Zastanawiałem się przez chwilę, na co zamieni się pieprzny akcent, który towarzyszy cygarom od początku.
W drugiej tercji znika (pieprz). Daje przestrzeń słodyczy kakaowych ziaren, czyli ten akcent ściera się z wytrawnością dający efekt harmonii w tym ziemistym puro. Nigdy chyba tak mocno, a paliłem sporo „wulkanicznych” cygar, nie czułem klimatu ognistej góry. Budzi to satysfakcję i myśl, że cygaro nadaje się idealnie do pary z wytrawnym czerwonym winem. Gdzie obydwa łączy żywiołowa ziemistość, która połączy wszystkie smaki – gleby i owoców – ze sobą. Moc cygara rośnie znacząco.
Trzecia tercja i mamy przyprawy. Wraca pieprzność, pojawiają się orzechy i… pikantne owoce. Pieprz łączy się ze słodkim bogactwem wyspy. Tutaj chylę rąbek kapelusza przed master blenderem za to jaką widokówkę z ak dzikiego miejsca udało mu się wykreować. Nie ruszam się z miejsca, jestem pochłonięty całkowicie przez Ometepe. Moc osiąga apogeum, a ja siedzę w pełni spokojny i wdzięczny za wszystko co otrzymałem.

Podsumujmy
Do tej pory uważałem, że „ziemiste” cygara to nie jest moja bajka. Przytłoczony mocą tych cygar nie potrafiłem wyciągnąć z nich nic więcej, będąc przytłoczony ostrością gleby – nawet przy markach premium, które tą ziemię oferowały w swój oryginalny sposób. Widać musiałem trafić na cygaro od Plasencia. Nie znajdziemy tutaj tak bogatej słodyczy jak w formacie Panatela. Jest to 100% inne cygaro. Jeżeli chodzi o portfolio producenta udało mi się poznać większość cygar z portfolio i mogę uznać, że jest to Assasin wśród ichnich cygar. Assasin, cichy skrytobójca z którym, nie ma innej możliwości, da się zaprzyjaźnić i zachwycić jego kunsztem.
Jeżeli nie przypadły tobie, drogi czytelniku, tak jak mi, do tej pory cygara o ziemistym profilu smakowym, to koniecznie musisz zapoznać się z tym cygarem i dać mu się przeprowadzić przez zbocza Ometepe czerpiąc bogactwo, jakie skrywa wyspa. A tych co palili już to cygaro, wiem, że nie muszę do niczego przekonywać, gdyż podzielają ze mną zachwyt tą linią i tym formatem z oryginalnym profilem smakowym.
Cygaro będzie można spróbować wraz z dobrym winem na naszym spotkaniu 22 maja 2024 w Warszawie, na które serdecznie zapraszam. Spakujcie swój plecak i chodźcie z nami na wyprawę życia, pełną smaków, aromatów i niespotykanych doznań.
Cygaro otrzymałem dzięki uprzejmości Tomasza Żołądkiewicza. Dzięki Ci wielkie za nie i za podróż do jakiej mnie zaprosiłeś i do jakiej zapraszamy naszych czytelników.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Mateuszem Krzywieckim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Piotr Siwiński, @mycigarway, Polski Aficionado, @polskiaficionado



