W dzisiejszym wpisie kolejna pozycja od Casa Turrent, tym razem w nowej odsłonie. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Casa Turrent 1880 Rosado Robusto.
Recenzje cygar od Casa Turrent pojawiały się już na stronie Polski Aficionado. Marka kiedyś zrobiła na mnie dobre wrażenie i bardzo miło wspominam linie takie jak choćby Serie 1973, które miałem przyjemność wielokrotnie popielić w formacie Robusto. Recenzję cygara można przeczytać tutaj. Cygaro, któremu poświęcona jest dzisiejsza recenzja, pochodzi z relatywnie nowego wypustu, bo linia swój debiut miała w 2022 roku. Lubimy nowości, a jeszcze bardziej lubimy kiedy premiera w Polsce zbiega się z premierą światową – albo chociaż w niedalekiej przyszłości.
Z racji wolnego popołudnia i ogromnej chęci spróbowania, na cygaro postanowiłem wybrać się sam i być może skupić się bardziej na degustacji, niż rozmowie. Nie uważam, że recenzje na tym cierpią – świadkiem moi cygarowi kompani. Mimo wszystko, obserwując notatki tworzone w trakcie degustacji, nie sposób nie zauważyć, że kiedy palę sam, są znacznie obszerniejsze. Zamiast mięty, tym razem degustacji towarzyszyła czarna herbata.
Przeglądając wcześniejsze recenzje cygar od Casa Turrent, nie odnalazłem kilku słów o marce. Pomysł pojawił się nieco później, dlatego możliwie uzupełniam przy okazji powrotu do cygar danej marki.
Kilka słów o Casa Turrent
Niestety nie znalazłem wielu materiałów na temat marki. Strona internetowa pod nazwą casaturrent.com istnieje, ale niestety nie zawiera żadnych informacji – no może po za hasłem, które zdaje się być sloganem Casa Turrent. Historia meksykańskiej marki sięga 1880 roku, kiedy to Alberto Turrent przypłynął do Meksyku z kieszeniami wypchanymi kubańskimi nasionami tytoniu i zajął się jego uprawą. Pan Turrent miał szczęście wylądować w żyznej wilgotnej krainie z wulkaniczną glebą doliny San Andrés w Veracruz. Przygoda rodziny w świecie cygar rozpoczęła się od stworzenia chyba najbardziej popularnej meksykańskiej cygarowej marki – Te Amo. Lata mijały, a posunięcia na wielkiej politycznej szachownicy zdawały się sprzyjać wysiłkom rodziny Turrent. Po nałożeniu embargo na Kubę, oczy miłośników cygar ze Stanów Zjednoczonych zaczęły rozglądać się w poszukiwaniu innych plantacji. Sytuacja polityczna sprzyjała rosnącemu zainteresowaniu meksykańskim tytoniem. Poszukiwania doprowadziły do powstania nowych blendów, które z racji zawijania ich w meksykańskie liście San Andrés zdobyły sobie uznanie.
Przykładem popularnych cygar zawiniętych w liście San Andrés niech będzie La Aroma del Carribe Mi Amor Belicoso, czy E.P. Carrillo La Historia. W tym miejscu wypada napisać kilku słów o tytoniu uprawianym w San Andrés. Pierwsze na co warto zwrócić uwagę, to sposób zbierani liści. W tym wypadku mamy do czynienia ze ścinaniem całej rośliny (z ang. stal cut) i suszeniem jej również w całości. Drugą charakterystyczną cechą jest smak. Gdzieś przeczytałem, że to właśnie wycinanie całej rośliny – wraz z liśćmi rosnącymi przy glebie oraz dalsza obróbka, nadaje ziemisty smak, co pewnie ma sens.

Casa Turrent 1880 Rosado Robusto
Linia Rosado swój debiut miała w 2022 roku, czyli relatywni niedawno. Cygara dotarły również do naszego kraju. Wraz z linią Rosado, na rynek wypuszczono dwie inne – Doble Maduro i Doble Claro, o których więcej być może w przyszłości. Linia zwijana jest wyłącznie z tytoniu rosnącego w Meksyku. W skład linii Rosado – jak i pozostałych, wchodzą następujące formaty:
- Short Robusto (4 3/4 X 52),
- Perfecto (5 1/2 X 54),
- Robusto (5 1/4 X 55),
- Doble Robusto (6 1/2 X 55),
- Lancero (7 1/2 X 40).
Z tego co się orientuję, do Polski trafiły trzy z wymienionych powyżej formatów. Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie cygara w najbardziej popularnym formacie w naszym kraju – Robusto.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to 5 /14″ długości (ok. 13.34 cm), ring kalibru 55. Szczerze mówiąc kiedy otrzymałem cygaro, byłem mocno zaskoczony i dość podejrzliwy czy to aby na pewno Robusto. Trzymane w ręku robi wrażenie i zapowiada dłuższą randkę. Cygaro zwinięto wyłącznie z tytoniu rosnącego w Meksyku. Znalazłem informacje na temat poszczególnych części składowych. Ani jasna, ani ciemna, matowa i chropowata pokrywa zwinięta z tytoniu rodzaju Habano. Zwijacz to tytoń gatunku Habano 2000 oraz wypełnienie San Andrés Habano Criollo. Cygaro zdobi jeden pierścień z nazwą marki oraz linii. Wykonany porządnie i raczej cieszy oko – chociaż bez fajerwerków. Różowy kolor miejsca w którym napisane jest Rosado, nie pozwala się pomylić.
Obcinam
Zanim otworzę, poddaję cygaro inspekcji. W zapachu odnajduję ziemię, siano i mokre drewno. Cygaro postanowiłem otworzyć wyrzynarką typu V-Cut. Chociaż „postanowiłem” to trochę za dużo powiedziane. Na miejscu, kiedy zobaczyłem z jakiego kalibru cygarem mam do czynienia, zacząłem wątpić w moją obcinaczkę. Na szczęście świetnie sobie poradziła. Sprawdzam ciąg – dobry, chociaż wolę kiedy jest bardziej otwarty. W smaku odnajduję ziemię z domieszką kawy.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło, wyciągając w tym czasie pióro do zapisania kilku pierwszych słów. Przywitał mnie smak ziemi, z delikatnym, majaczącym gdzieś tam w tle, smakiem orzechów. Ziemistość to smak dominujący, który obecny jest w zmiennych proporcjach, ale od początku do końca. Profil smakowy zdecydowanie wytrawny. W trakcie palenia udało mi się wyłapać jakieś kwiatowe nuty, ale nie na tyle mocne żeby jakoś specjalnie dały się sklasyfikować. Końcówka cygara ma coś z migdałów, które w połączeniu z bardzo wytrawną ziemią, są niemalże słodkie.
Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. Myślę, że o cygarze, że jest mocne, można powiedzieć dopiero w trzeciej tercji. Mimo wszystko polecam coś wcześniej zjeść, bo nie jest to zawodnik lekkiej wagi.
Aromat cygara przyjemny. Odnajduję w nim słodycz, której w smaku cygara jest tak niewiele. Cygaro produkuje sporo dymu, co bardzo lubię.
Konstrukcja cygara pozwala całkowicie zapomnieć o zapalniczce. Cygaro pali się dość równo.

Podsumowując
Lubię smak ziemi w cygarach. Pamiętam jak kiedyś ktoś opowiedział mi historię ze sklepu z dobrą kawę na wagę. Jakaś kobieta przyszła do sklepu po kawę i pytając sprzedawcę o smak, ten powiedział, że „ta kawa jest ziemista”. Pamiętam oburzenie mojego kolegi, który powiedział mniej więcej coś takiego: „ziemista kawa za tyle kasy?!” Pamiętam, że zgodziłem się z nim wtedy. Smak ziemi w czymkolwiek wydawał mi się abstrakcją. Kto by pomyślał, że dzisiaj będę tego smaku szukał w cygarach? Myślę, że właśnie dlatego smakowało mi to cygaro. Nie było porywające, ale smakowało mi na tyle żeby z zadowoleniem odłożyć parzący w palce ogarek do popielnicy.
Już niebawem odbędzie się cygarowe wydarzenie połączone z degustacją wina, na którym będziemy się mogli cieszyć między innymi recenzowanym dzisiaj cygarem. Więcej o wydarzeniu – na które zapraszam, tutaj.
Cygaro zrecenzowane dzięki uprzejmości Tomasza Żołądkiewicza.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



