Tytoń fajkowy G. L. Pease Bankside ajapalefaje.pl

G. L. Pease Bankside

W dzisiejszym wpisie recenzja tytoniu fajkowego Bankside od G. L. Pease. Serdecznie zapraszam.


Z racji słabej dostępności tytoni fajkowych od G. L. Pease – jak i innych marek , recenzje nie pojawiają się zbyt często. W ogóle, porównując do np. recenzji cygar, które piszę na blogu polskiaficionado.pl, recenzji tytoniu fajkowego piszę bardzo mało. Niestety nie możemy cieszyć się ilością tytoniu dostępną na rynku, która pozwoliłaby często próbować różnych, wciąż nowych mieszanek. Sam bardzo często oglądam w Sieci nowości i zadaje sobie pytanie: dlaczego po prostu nie mogę zamówić tego tytoniu do domu? Odpowiedź na to pytanie jest znana większości Fajczarzy zgłębiających temat i nie chcę się nad tym rozwodzić.

Mam jednak to szczęście, że w wyniku podróży swoich lub Znajomych, udaje mi się od czasu do czasu zdobyć kilka bardzo ciekawych pozycji, które normalnie byłyby dla mnie niedostępne. Bardzo mnie to cieszy i równocześnie zdaje sobie sprawę, że nie każdy może cieszyć się tak możliwością, co może nawet budzić negatywne emocje. Rozumiem. Mimo wszystko chciałbym się „podzielić” jak mogę. Dlatego postanowiłem stworzyć tego bloga. Taki mój sposób na „podzielenie się” tytoniem w formie jego recenzji. Mimo wszystko staram się podrzucić od czasu do czasu niewielkie ilości „na spróbowanie” zaprzyjaźnionym Fajczarzom.

Wracając o recenzji.

Właśnie zdałem sobie sprawę, że przy pierwszej recenzji tytoniu fajkowego od G. L. Pease, nie napisałem nawet kilku słów o Marce – w tym wpisie to naprawię.

G. L. Pease

Firma założona przez Gregorego Pease na początku 2000 roku. Miłość do tytoniu fajkowego i marzenie o byciu blenderem, narodziła się jeszcze na studiach. Kiedy Pan Pease – jeszcze za czasów studenckich, spędzał mnóstwo czasu sklepie Drucquer & Sons (jak Pan Greg sam nazywa, „prawdziwego specjalisty od tytoniu starej szkoły”), poznał innego miłośnika tytoniu fajkowego – Irwina Friedmana. To właśnie z Nim, Pan Greg założył swoją pierwszą firmę tytoniową. Nie znam okoliczności rozstania obu Panów, ale w 2000 roku, Pan Pease uruchomił własną działalność, którą znamy dzisiaj.

Pan Gregory jest twórcą wielu popularnych i cenionych mieszanek. Jego blendy można znaleźć również w portfolio Cornell & Diehl, który z resztą produkuje mieszanki dla firmy Pana Peasego. Sam wypaliłem kilka puszek, które bardzo mi smakowały. Tytonie od Producenta charakteryzuje ich naturalność. Z mojego doświadczenia wiem, że raczej nie uświadczę tam smaku mydła i innych rzeczy, których w tytoniu fajkowym unikam. Jako wielki miłośnik mieszanek możliwie naturalnych powiem, że mieszanki od G. L. Pease sprawdzaj się znakomicie.

Jako ciekawostkę dodam, że Pan „Pease jest fotografem amatorem” (cytuję, nie umniejszam) i ma bardzo ładnie prowadzony profil na Instagramie. Gorąco zachęcam do przeglądnięcia galerii zdjęć, gdzie regularnie publikuje zdjęcia nowych fajek i nie tylko. Profil można odwiedzić klikając ten link.

Tytoń fajkowy G. L. Pease Bankside ajapalefaje.pl

G. L. Pease Bankside

Mieszanka powstała relatywnie niedawno, bo pod koniec 2022 roku. Nowy blend jest również pierwszym tytoniem wchodzącym w skład nowej kolekcji – Zeitgeist. Druga mieszanka w kolekcji – Géométrie, pojawiła się zupełnie niedawno, bo w maju tego roku. Zdradzę, że kwestią czasu jest kiedy mieszanka dotrze w moje ręce. Kolekcja Zeitgeist jest nawiązaniem do awangardowej sztuki współczesnej. Podobnie jak sama mieszanka. Zdaniem Producenta: „Bankside, to modernistyczna reinterpretacja archetypowego płatka Virginia/Perique”.

Inauguracyjna mieszanka składa się z jasnej i czerwonej Virginii, prawdziwego St. James Perique oraz dodatku ciemnego Kentucky i cypryjskiej Latakii. Zakładam, że dwa ostatnie składniki będą mocno wyczuwalne, nawet jeśli ich ilość w mieszance będzie znikoma. Nie przepadam za Kentucky, ale po moich ostatnich doświadczeniach z Latakią – wszystko może się zmienić, może nawet mi posmakuje?

Mieszanka sprzedawana jest w dwuuncjowych (ok. 55g) puszkach. Podobnie jak inne mieszanki od tego Producenta, tytoń zapakowany jest w dobrze zabezpieczone puszki podobne do puszek, w których w Polsce sprzedawane są orzeszki ziemne. Lubię to opakowanie, bo łatwo można sprawdzić czy tytoń był otwierany. Łatwo również go przechować i transportować. Niestety o starzeniu się nie wypowiem, bo nie miałem okazji trzymać puszki dłużej niż kilka miesięcy, do roku maksymalnie.

Opis od Producenta

Z odważnej, tradycyjnej palety czerwonych i jasnych Virginii oraz autentycznego St. James Perique, wyłaniają się subtelne, kontrastujące nuty ciemno palonego Kentucky i tytoniu Latakia. Egzotyczne, dymne nuty pogłębiają i wzbogacają nuty słodkiej śmietanki i cytrusowego posmaku w tej nowoczesnej reinterpretacji archetypowego płatka Virginia/Perique.

Źródło: opis z etykiety, tłumaczenie własne
Tytoń fajkowy G. L. Pease Bankside ajapalefaje.pl

Forma cięcia

Zarówno opis na etykiecie puszki, jak i informacje znalezione w Sieci, wskazują, że tytoń sprzedawany jest w formie płatka. Osobiście uważam, że bliżej mu do „połamanego płatka” (z ang. broken flake). Można próbować „poskładać” większe kawałki i nabijać je „metodą snopkową”, co też próbowałem zrobić, ale zdecydowanie łatwiej rozdrobnić go nieco i nabić „na trzy”. Na oko widać, że bazą mieszanki są tytonie Virginia. Jasne wstążki przeplatają się z brązowo czerwonymi. Nie sposób przeoczyć ciemniejszych kawałków przyprawowego tytoniu Perique i Latakii. W składzie jest też odrobina Kentucky. Tytoń wyciągnięty z puszki jest w mojej ocenie dość wilgotny, dlatego po którymś razie zacząłem podsuszać go na kilkanaście minut przed paleniem.

Tytoń fajkowy G. L. Pease Bankside ajapalefaje.pl

Zapach z puszki

Pomimo niewielkich ilości, zapachy zwykle towarzyszące Latakii są tym co przywitało mnie zaraz po otwarciu. Z racji ilości Virginii w mieszance, ta wyczuwalna jest zaraz po Latakii. W zapachu odnajduję skórę, smołę, spaleniznę, suszone śliwki, świeżą trawę, siano i winne aromaty. Chociaż w pierwszej chwili zapach dominuje Latakia, jej aromat szybko ustępuje wyłaniając inne, przyjemne i zachęcające aromaty. Tytoń pachnie dość „poważnie”.

Nabijam

Próbowałem dwóch metod – rekonstrukcji płatka i „na trzy”. Moim zdaniem ta druga sprawdza się lepiej. Po krótkim podsuszeniu, tytoń ładnie układa się w kominie. Do palenia tytoniu wybrałem fajkę Worobiec nr 72, którą przeznaczyłem do palenia mieszanek z Latakią. Tytoń paliłem głównie w niej, chociaż w międzyczasie – podczas wizyty w Przemyślu w Święto Fajki, zakupiłem kolejną fajkę z myślą o paleniu Latakii. Kwestią czasu jest kiedy pojawi się na blogu.

Smak

W pierwszej kolejności na podniebienie trafiają smaki zwykle towarzyszące Virginii. odnajduję w nich cierpki i dość wytrawny smak, przełamany virginiowymi kwaskami. W smaku są też czerwone owoce, trochę ziemi, drewna i winny posmak. Perique również daje o sobie znać i przejawia się w smaku suszonej śliwki, pieprzu, fig i ostro-słodkich rodzynek. Jest też jakaś kremowość, ale stanowi raczej tło da reszty. Kentucky dodaje mieszance – podobnie jak Perique, pazur i charakteryzuje się smakiem spalenizny, za którym zwykle nie przepadam. Latakia, którą pomimo aromatu z puszki opisuję dopiero teraz, wyczuwalna jest jedynie w tle. Charakterystyczny smak wędzonki obecny jest od początku i tworzy tło dla pozostałych smaków. W trakcie palenia zapisałem, że smaki Kentucky i Latakii rywalizują ze sobą o to, który jest bardziej wyczuwalny. Raz jest to Kentucky, raz Latakia. Oba składniki grają raczej role drugoplanowe dla jasnej i czerwonej odmiany Virginii z Perique włącznie. Struktura dymu jest aksamitna i najbliżej jej do kremu, który wyczuwam w smaku. Smak kremu – podobnie jak te pochodzące od Kentucky i Latakii, jest tylko tłem.

Dodatkowe spostrzeżenia

Mieszanka produkuje przeciętne ilości aromatycznego dymu. W aromacie jest kremowa słodycz i zapach wędzonki. Zapach nie odstraszał Znajomych, dlatego uznaję, że pachnie w najgorszym razie neutralnie.

Blend raczej średniej mocy, chociaż zbyt łapczywe palenie objawiać się może zwiększeniem mocy. Smaki dość intensywne.

Tytoń spala się całkiem dobrze i odpowiednie przygotowanie do palenia sprawia, że w kominie zostaje tylko biały popiół. Palony ostrożnie nie przegrzewa się. Wydziela trochę kondensatu, chociaż zauważyłem, że dużo zależy od palenia, co nie będzie dla nikogo wielkim odkryciem.

Tytoń fajkowy G. L. Pease Bankside ajapalefaje.pl

Podsumowując

Tej mieszanki akurat rozdałem więcej niż zakładałem. Było kogo obdarować i bardzo się z tego cieszę. Sam z przyjemnością wypaliłem mniej niż połowę puszki. Smak mieszanki jest dość złożony i nie nudzi. Rywalizacja Kentucky i Latakii sprawia, że mieszanka jest interesująca. Pierwsze skrzypce grają jasna i czerwona Virginia. Spory dodatek St. James Perique bardzo dobrze komponuje się z virginiową bazą. Lubię mieszanki Virginia/Perique. Ta faktycznie była dość oryginalna. Mieszanka warta uwagi. Myślę, że jeszcze pojawi się w moim menu.

Smacznego dymka.

Z dymem.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry