O Pereson Nightcap napisano już chyba wszystko co o tytoniu fajkowym można napisać. Jestem na tyle zuchwały, że pokusiłem się jednak o własną recenzję. Zapraszam.
Dla niektórych Fajczarzy – Święty Graal. Mieszanki typu angielskiego uznawane są dla Fajczarzy za najwyższą formę tytoniu fajkowego. Z jakichś powodów nie jestem wielkim fanem – być może moje podniebienie nie jest na tyle wymagające żeby podzielać zdanie większości. Nie zmienia to faktu, że lubię od czasu do czasu „zapalić anglika”. Zaraz na początku mojej przygody z fajką postanowiłem spróbować jak najwięcej różnych mieszanek żeby odkryć co naprawdę lubię. Zaczytując się na forach poświęconych tematyce fajki szybko natrafiłem na Nightcap, który uważany jest za mieszankę wybitną. Pierwsza mieszanka jaką wypaliłem produkowana była jeszcze pod banderą Dunhill. W tym czasie tytoń dostępny był jeszcze w Polsce. Dzisiaj z jakichś powodów – pomimo tego, że inne tytonie od Peterson są dostępne na polskim rynku, mieszanka nie jest dostępna. Chciałem sprawdzić czy propozycja od Peterson różni się od tej jaką pamiętam i udało mi się zdobyć puszkę.
Kilka słów o Peterson
Marka Peterson of Dublin została założona w 1865 w Dublinie w Irlandii. Założycielami było dwóch imigrantów niemieckiego pochodzenia – bracia Friedrich i Heinrich Kapp. Do fabryki któregoś dnia przyszedł imigrant z Łotwy. Powiedział, że potrafi robić lepsze fajki od tych produkowanych przez braci Knapp, co z resztą udowodnił. Szybko stał się trzecim wspólnikiem w firmie. Pomysł Pana Petersona polegał na nowoczesnym systemie „suchego palenia”, który został opatentowany w 1984 roku. Budowa fajki polega na nawierceniu dodatkowego kanału, do którego spływa wilgoć wydzielająca się podczas palenia. Dzisiaj fajki Petersona wraz z ich systemem „suchego palenia” są bardzo popularne na całym Świecie. Firma zajmowała się również produkcją tytoniu fajkowego. W 2018 roku Scandinavian Tobacco Group ogłosiła, że kupuje część firmy zajmującą się produkcją tytoniu fajkowego, by stać się właścicielem wszystkich mieszanek, które dzisiaj wychodzą pod szyldem Peterson.

Peterson Nightcap
Słowo nightcap w języku angielskim oznacza czapkę do spania. Słowo ma również inne znaczenie i używa się go w odniesieniu do napoju wypijanego tuż przed pójściem spać, w tym napoju alkoholowego. Mamy zatem mieszankę, którą – jak podaje Producent, stworzono z myślą o ostatnim dymku przed pójściem spać. Mieszanka ma być czymś w rodzaju celebracji czasu późno wieczorem, tuż przed zaśnięciem.
Mieszanka typu angielskiego (English), sprzedawana jest w puszkach pakowanych po 50 g. Widziałem kiedyś, że można było ją nabyć w większych ilościach tzn. bulk. W skład mieszanki wchodzą gatunki tytoniu Latakia, mieszanki orientalne, Perique oraz Virginia.
Zawsze podobała się etykieta na puszcze. Etykieta przedstawia czapkę nocną, świecę i długą fajkę. Budzi to we mnie przyjemne skojarzenia, które dotyczą spokojnego czasu przed spaniem, kiedy nikt już nie zawraca mi głowy i mam spokojny czas dla siebie. Nie wiem czy to marketing czy nie, ale zdarzało mi się dość często tytoń kopcić właśnie wieczorową porą. Cała oprawa sprawia, że tytoń naprawdę świetnie smakuje właśnie wieczorem.
Opis od Producenta
Bogata, aromatyczna mieszanka przeznaczona do palenia w wolnym czasie wieczornego relaksu.
(tłumaczenie własne)
Źródło: opis z puszki Peterson Nighcap
Forma tytoniu
Tytoń cięty na wstążki (z ang. ribbon). Wstążka wyglądem przypomina tytoń papierosowy – jest jednak nieco dłuższa i grubsza. W przypadku tej mieszanki mamy tu do czynienia z podręcznikową wstążką, która nie wymaga dodatkowej pracy. Otwieram, wyciągam odpowiednią porcję i nabijam. Tyle. Wilgotność tytoniu określam na idealną. Puszka bardzo dobrze chroni tytoń przed wyschnięciem. Nie było potrzeby przenoszenia tytoniu do słoika, dlatego od momentu otwarcia nadal znajduje się w puszcze. Na oko widać, że tytoń przeplata całkiem sporo ciemnych – prawie czarnych, kawałków tytoniu Latakia.

Zapach
Jeżeli chodzi o tą mieszankę, uwielbiam moment otwierania puszki! Chociaż – jak często wspominam, mieszanki angielskie nie wywołują u mnie ślinotoku, uwielbiam zapach Nightcap! Mieszanka pachnie wędzonką, która jest równocześnie słodka i kremowa. Zapach porównuję trochę do dobrej jakości sera – i to określenie uważam za najbardziej akuratne.
Nabijam
Tytoń nie wymaga dodatkowej pracy, dlatego biorę szczypta po szczypcie i uważnie nabijam „na trzy”. Na początku mojej fajkowej przygody postanowiłem przeznaczyć jedną z pierwszych zakupionych fajek – Worobiec 80, do palenia wyłącznie tej mieszanki. Fajka nawet została też opalona Nightcapem! Znam ją na tyle dobrze, że dokładnie wiem ile tytoniu potrzebuję i jak go nabić żeby z mieszanki wyciągnąć jak najwięcej. Nabity tytoń wygładzam kołeczkiem, delikatnie przecieram odstające kawałki i przyczerniam. Rozpalam powierzchnię i daje żarowi nieco się uspokoić.
Bardzo intensywny smak wędzonki, słodkiego drewna. W tle trawiasty, lekko cytrusowym smak tytoniu Virginia. Perique jako dodatek, nadaje mieszance pazur, podbijając słodko pikantnym smak rodzynek. Jest w niej coś kremowego co bardzo dobrze tonuje blend. W trakcie palenia pojawia się nieco smaku czegoś palonego – trochę jak ognisko, oraz ziemi. Niezwykle bogaty, intensywny smak. Tytoń produkuje ogromne kłęby gęstego dymu, co bardzo lubię.
Czy zauważyłem jakieś różnice w smaku pomiędzy tytoniem od Dunhill? Niespecjalnie. Tytoń podobno produkowany jest w tej samej co wcześniej fabryce, przez tych samych ludzi i z tych samych składników. Nie jest to tyle próba odtworzenia mieszanki – jak to było w przypadku tytoniu Amphora, co kontynuacja produkcji pod inną flagą.
Moc tytoniu mieści się w przedziale średni-mocny. Mieszanka dość szybko staje się raczej mocna i można zadać sobie pytanie czy wypalenie tytoniu o pełnej mocy jest dobrym pomysłem przed pójściem spać.
Mieszanka spala się bardzo dobrze – dość sucho i chłodno. Po wypaleniu, w kominie pozostaje jedynie jasny popiół. Palenie nie wymaga dużo pracy. Raczej rzadko gaśnie i nie wymaga poprawek. Spalanie nie produkuje dużo wilgoci i pozostawia posmak, który można wyczuć jeszcze rano – niezależnie od tego jak dużo razy umyje się zęby.

Podsumowując
Chociaż nie jestem wielkim fanem mieszanek angielskich, uważam, że tego tytoniu trzeba spróbować. Mieszanka w fajczarskim świecie jest prawdziwą legendą i nie wyobrażam sobie jak mógłbym jej sam nie spróbować. Jeśli chodzi o mieszanki angielskie, ta smakuje mi najbardziej z dotychczas wypalonych. Poświęciłem jej nawet fajkę. Fajkę Worobiec 80 przeznaczyłem do palenia wyłącznie tego blendu. Nazywam ją nawet „nightcapówką”. Jestem przekonany, że mieszanka sprosta wymaganiom nawet najbardziej wymagających podniebień amatorów mieszanek angielskich. Chociaż sam do nich nie należę, naprawdę lubię od czasu do czasu nabić fajkę wieczorem i z kubkiem herbaty oddać się błogiemu lenistwu przed pójściem spać.

Zapraszam do zaglądania na mojego bloga, gdzie regularnie publikuję treści poświęcone fajczeniu.
Spokojnego kopcenia.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje


