Zapraszam do przeczytanie recenzji jednego z najbardziej popularny mieszanek tytoniu fajkowego – Orlik Golden Sliced.
Musze przyznać, że polowałem na tą mieszankę niemal od początku mojej przygody z fajką. Tytoń znany i uznany w fajczarskim świecie. Wiele razy nazwa Orlik Golden Sliced przewiała się przed oczyma, ale zazwyczaj wybierałem co innego. Super-fanem mieszanek Virginia nie jestem – zdecydowanie wolę je w połączeniu z gatunkiem Burley czy Perique. Nie zmienia to faktu, że lubię je zapalić zdecydowanie częściej niż np. mieszanki angielskie. Nie spróbować jednak tak popularnej mieszanki kiedy jest okazja byłoby niedorzecznością. Dlatego kiedy tylko pojawiła się okazja, postanowiłem, że w końcu spróbuję.a
Kilka słów o Orlik Tobacco Company A/S
Marka jest dzisiaj własnością Scandinavian Tobacco Group. Przeszłość Marki jest nie do końca jasna i trudno tak naprawdę dociec kto był jej założycielem. Różne źródła podają inne wersje. Generalnie uważa się, że Marka powstałą w Danii i była znana w Stanach Zjednoczonych już 1923 roku. Nie zmienia to faktu, że Marka jest dobrze znana i lubiana w fajczarskim świecie. Z jakichś powodów mieszanka nie jest sprzedawana w Polsce i trzeba się natrudzić żeby ją dostać. Mieszanka jest natomiast bardzo popularna w Danii i można ją dostać w każdej trafice.
O Marce można przeczytać znacznie więcej w świetnej recenzji tytoniu na największym portalu poświęconym tematyce fajki – fajka.net.pl.

Orlik Golden Sliced
Tytoń sprzedawany jest w puszkach po 50 i 100 g. Puszki są szczelnie zamknięte i dobrze chronią tytoń przed wysychaniem. Wieczko puszki jest wklęsłe i podobnie jak w żywności – wklęsłe wieczko oznacza, że puszka nie była otwierana. Po otwarciu sugeruję jednak przełożyć tytoń do szczelnego słoika. Tytoń pozostawiony w otwartej już puszce podsycha. Z początku uznałem, że zostawię go w puszce, ale szybko przekonałem się, że lepiej będzie przełożyć go do słoika. Płatki już same w sobie ułatwiają utrzymanie odpowiedniej wilgotności tytoniu, ale tytoń pozostawiony długo wysycha niezależnie od formy.
Opis tytoniu od Producenta
Mieszanka złotych dojrzałych tytoni Virginia z tradycyjnych rejonów tytoniowych we wschodnich Stanach Zjednoczonych. Tytoń jest prasowany i dojrzewa podczas przechowywania, zanim zostanie przetworzony i pokrojony (z ang. Cake). Mieszanka ma naturalny słodkawy smak i soczystość najlepszych tytoni Virginia.
Źródło: Orlik Tobacco Company A/S
Mieszanka zawiera szczypkę Perique, który dodaje jej pazur. W tym wypadku Perique jest zaledwie szczypta, co można wyczuć po kilku paleniach. Osobiście uwielbiam Perique i jego dodatek zawsze jest dla mnie miłą zapowiedzią.
Orlik Golden Sliced bardzo często widnieje na liście najczęściej kupowanych mieszanek tytoniu w największym sklepie internetowym w Stanach Zjednoczonych. Za tą popularnością napewno coś stoi, dlatego chciałbym przekonać się na własnej skórze o co tyle krzyku.
Forma tytoniu
Tytoń sprzedawany jest w formie płatka (z ang. Flake). Zwróciłem uwagę na to jak równo są pocięte. Zdarzało mi się trafiać na płatki innych producentów, które formą przypominały bardziej połamany płatek (z ang. broken flake) lub których cięcie było bardzo nierówne – jedne płatki cieńsze, inne grubsze. Tutaj mamy do czynienia z cięciem jak od linijki. Każdy z płatków posiada jednakową grubość. Mieszanka złotej Virginii przeplata płatek co można dostrzec gołym okiem.

Zapach
Po otwarciu puszki do nosa trafia przyjemny zapach siana, cytrusów – a żeby być bardziej konkretnym, pomarańczy. Zapach sprawia, że ślinianki zaczynają pracować, co jest ciekawym doświadczeniem. Trudno tutaj wyczuć Perique. Kiedy wsadzam nos do słoika, zapach cytrusów i siana przebija pozostałe. Może to świadczyć o tym, że Perique jest tutaj jedynie miłym dodatkiem, którego naprawdę jest mało.
Nabijam
Z racji tego, że tytoń jest w formie płatka, miałem możliwość przetestowania dwóch form nabijania. Pierwszy – najłatwiejszy, to snopek. Metoda nazwana przez jednego z najbardziej aktywnych recenzentów fajka.net.pl w swoim czasie. Przełamuję płatek na pół, po czym zwijam go w snopek i przełamaną częścią wsadzam do komina. Skręcam delikatnie żeby tytoń ułożył się spiralnie w kominie i ugniatam delikatnie palcem. Później dodaję „odłamki” i wygładzam kołeczkiem. Druga metoda polega na rozdrobnieniu płatka na mniejsze, cieńsze kawałki i nabiciu „na trzy”, o czym pisałem już wcześniej na moim blogu. Tytoń w formie płatka pali się zdecydowanie dłużej. Porównując inne formy cięcia, dzisiaj wiem, że palenie płatka o tej samej gramaturze wymaga zdecydowanie więcej czasu. Dobra informacja jeśli chcemy spędzić przy fajce trochę dłużej. Kiedy fajka jest już nabita, przyczerniam powierzchnię i rozpalam. Odczekuję kilka chwil żeby żar się uspokoił i zabieram się za degustację.
Jak smakuje?
W smaku sporo cytrusów, które w tym wypadku w sposób oczywisty odpowiedzialne są za „virginiowe kwaski”, jak zwykło się nazywać smak towarzyszący tytoniowi Virginia. Mieszanka ma w sobie też coś z siana – zarówno w zapachu jak i w smaku. Perique jest ledwo wyczuwalny, ale nadaje mieszance odrobinę pikantności i delikatnie podkręca smak. Smak cytrusów w połączeniu z Perique można odebrać jak skórkę pomarańczy, która jest też wyczuwalna w dymie. Mieszanka nie produkuje zbyt wiele dymu, co może być atutem w niektórych miejscach. Tytoń pozostawia przyjemny morelowy posmak, który pozostaje w ustach na długo po paleniu. Smak tytoniu jest delikatny i bardzo przyjemny.
Moc tytoniu mieści się w przedziale słaby-średni. Tytoń z powodzeniem można wypalić do porannej kawy jeszcze przed śniadaniem. Sam wielokrotnie paliłem go do niedzielnej kawy przed śniadaniem.
Spalanie oceniam na bardzo dobry. Tytoń spala się wolno, dość chłodno – jak na Virginię i nie wydziela dużo kondensatu. Dlatego uważam, że nadawałby się do opalania nowych fajek. Raz dobrze rozpalony, tytoń pali się dobrze i raczej nie gaśnie.
Podsumowując
Bardzo smaczna i przyjemna mieszanka. Jestem mniej więcej w połowie puszki i zdążyłem sobie wyrobić o nim zdanie. Myślę, że ewentualne kolejne puszki niewiele zmienią. Czy powtórzę? Myślę, że tak. Chciałbym go mieć na stanie kiedy najdzie mnie ochota na lekki, przyjemny tytoń, którego moc nie wydziera z butów i mogę go zapalić do porannej niedzielnej kawy przed śniadaniem. Polecam spróbować wszystkim Fajczarzom.
Piękna fajka z nagłówka to Worobiec 120, którą sprezentowałem sobie kiedyś na Dzień Dziecka.
Spokojnego kopcenia.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje



