Cygara od Erika Espinosa w naszym kraju w oficjalnej dystrybucji nie występują – jeszcze – bo wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Na pewno spotkamy w naszych kręgach cygarowych przynajmniej jedną osobę, która słyszała a nawet miała okazję spędzić z nim czas i co lepsze, zrecenzowała pozytywnie. Kiedy sam siadałem do mojego, pierwszego „egzemplarza tej lektury”, to jedyne czego się bałem to „reguły niedostępności”, która mogła mocno wpłynąć na mój osąd.
Jak wyszło finalnie? Przeczytajcie sami. Oto recenzja cygara 601 Red Label Habano w formacie Robusto.
Erik Espinosa i jego cygara
Espinosa Cigars – Premium Cigar Company znajduje się na Florydzie w USA. Nie, nie w Nikaragui czy w innych miejscach, które znamy dzięki innym wielkim markom. Jednak cygara Erika Espinosa zdobywają rynek i zadowolenie klientów. Gdyż, czytając media cygarowe ze świata, blendy są oceniane jako jedne z wyższych. Myślę, że jest to zasługa też tego, gdzie te cygara są produkowane – czyli u samego mistrza AJ Fernandeza – a wszyscy wiemy, że „AJ potrafi w cygara”. Recenzowany egzemplarz także powstawał w tabakalerze mistrza.
Erik Espinosa posiada bogate portfolio i kolaborację z amerykańskim restauratorem Guyem Fieri o których rozpisywał się także magazyn Cigar Aficionado.
601 Red Habano należy do jego podstawowej i kluczowej linii.

601 Red Habano
Cygaro występuje w kilku vitolach:
- Robusto 5X50,
- Toro 6X50,
- Torpedo 6¼X52,
- Churchill 7X48,
- Trabuco 6¼X58.
Opisywane w dzisiejszej recenzji cygaro jest w formacie Robusto.
Trafiło ono w moje ręce dzięki uprzejmości Mateusza. Muszę przyznać, że sam należałem do tej grupy, która wcześniej o cygarze nic nie wiedziała. Nie często zaglądam „na Zachód” by poznawać tamtejsze marki cygar, gdyż jest ich sporo a i z dostępnością bywa różnie. Tu pojawił się prezent, który czekał na ciepły wieczór, by móc go skonsumować. Oczywiście dobrze wiemy, że taki wieczór nadszedł.
Akcja, cięcie
Oczywiście przed cięciem trzeba cygaro dobrze obejrzeć. Powąchać. Poczuć skrywające się w nim aromaty. I tak oto, mimo tego, że smakowo pieprz ostatnio stał się w moich kubkach smakowych wielkim nieobecnym, to zawsze kiedy poznaję cygaro, zakręci w moich nozdrzach. I tak było także tutaj. Delikatny aromat pieprzu, który łączy się z przyjemną słodyczą mlecznej czekolady. W pewnym momencie miga aromat skóry, orzechów by dał się wyczuć na końcu aromat miodu kwiatowego. Tak bogato to dawno nie było przy samych oględzinach. Kiedy to wytrawne wymienia się ze słodkim a wszystkie zmysły szaleją, że już by się cygaro zjadło a nie zapaliło.
Warto zwrócić uwagę na pierścień, gdyż jest piękny w swoim klasycznym podejściu. Pod palcami czuć wypukłości i bogate zdobienia. Jest po prostu cygarowo piękny.
Pod palcami i na stopie czuć ciasne zwinięcie. Kolor wrappera klasyczny jak dla habano przystało z większym połyskiem.
Cięcie proste. S-cut – bo cygaro nowe i nieznane. Mimo ciasnego zwinięcia ciąg idealny. Taki jaki lubię.

Tercje
Wygodny fotel, spokojna noc, pierwszy puff i zaczyna się magia. Dosłownie i w przenośni. Z pierwszym kontaktem przyszedł od razu miód i kwiaty. A zrobił to w tak przyjemny sposób, że gdyby nie początek kwietnia, pomyślałbym, że znajduję się na majowej łące. Jeżeli, ktoś mówił, że palenie cygara to podróżowanie w fotelu, to z tym cygarem tak dosłownie jest. Nie przytłaczająca słodycz, ale wyważona i klarownie odczuwalna. Pełny smak przy średniej mocy i wyważonych kłębach dymu. Otoczenie na pewno nie będzie narzekać.
Z drugą tercją dołączają orzechy, smak staje się bardziej roślinny, przyjemny mimo zwiększającej się mocy. Dzieje się to tak stopniowo, że nie mam momentu przytłoczenia. W pewnym momencie pojawia się kubański pierwiastek (skoro miód i roślinny smak), bardzo wyraźny i przyjemny. Czujemy, że palimy cygaro z nowego świata, jednak pięknie oddaje klimat kolebki. Popiół zwarty, a spalanie tylko takie jakie możemy sobie wymarzyć. Nie trzeba się skupiać na niczym innym tylko na oddawaniu się relaksacji i zasłużonemu odpoczynkowi.
Wejście w trzecią tercję jest odczuwalne. Słodycz odchodzi na rzecz wytrawności. Nie ma tu za grosz monotonni. Czuć skórzane i ziemiste momenty a cygaro wchodzi w stan pełnej mocy. Tutaj przekonujemy się, że mimo miodowego początku siadając do tego cygara warto być po sytym posiłku. Nie damy się nabrać na deserowy klimat spotkania z 601 Red Habano.

Podsumujmy
Pozwolę sobie wkleić moją wiadomość do Mateusza, którą wysłałem po odpaleniu cygara:
„Pierwszy pufff i miód kwiatowy. Ledwo zacząłem a już chce pudło.„
Czy potrzeba więcej słów? 601 Red Label Habano Robusto to świetne cygaro. Na pewno zadowoli też aficionados, którzy na co dzień palą cygara pochodzące z Kuby. Liść habano jest tutaj niczym nie zepsuty i nie zmącony. Do tego trzeba wspomnieć dobrą konstrukcję i fenomenalną podróż po smakach i aromatach, by na końcu nasycić się totalnie i wyjść z sesji palenia zadowolonym.
– „Ja chcę pudło!” – czy się powtarzam?
Cygaro kupione ze środków własnych.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Mateuszem Krzywieckim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Piotr Siwiński, @mycigarway, Polski Aficionado, @polskiaficionado



Zachęcająca recenzja- kawał dobrej roboty – pozdrawiam 🙌🏻🎩
Dziękujemy za dobre słowo! 🙂 Z dymem!
Dzięki wielkie za dobre słowo. 🙂
Poprawne, przyjemne i wyczuwalna jest Kuba. Myślę, że można by je nazwać codziennym plus. Niezbyt złożone – takie moje odczucia.
Mi – zdaje się, smakowało najbardziej z tych trzech – Charter Oak, Espinosa no. 4 i 601 Habano.