W dzisiejszym wpisie drugie cygaro od Nub na blogu Polski Aficionado. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Nub Connecticut 460.
Moje pierwsze spotkanie z marką Nub uważam za bardzo udane. Debiut cygara w moim menu sprawił, że z przyjemnością sięgnąłem po następne cygaro. Wypalone jako pierwsze cygaro w liściu Maduro zachwyciło konstrukcją, kulturą spalania i smakiem. Wszystko to czego od cygara zwykle oczekuję, znalazło się w tym nietypowych kształtów cygarze.
Na cygaro wybrałem się w towarzystwie często wspominanego na blogu cygarowego Kompana, z którym miałem przyjemność nie jedno cygaro spopielić. Sam wypalił już wiele – o ile nie wszystkie, pozycje z portfolio Nub, dlatego mogłem na bieżąco dyskutować na temat cygara, którym raczyłem się podczas naszego spotkania.
Zainteresowanych marką Nub, jak i moim pierwszym z nią spotkaniem, odsyłam do pierwszej recenzji jaka pojawiła się na blogu. Recenzję z krótką notką o marce znajdziesz tutaj.

Nub Connecticut 460
Cygaro, które dzisiaj zrecenzuję, znajduje się po zupełnie drugiej stronie bieguna jeśli chodzi o liść okrywowy jak i zawartość z porównaniu z pierwszym od Nub jakie wypaliłem. Na wstępie przypomnę, że cygara w jasnych pokrywach nie goszczą u nie zbyt często. Nie tyle, że ich nie lubię, co po prostu bardziej odpowiadają mi cygara w naturalnych pokrywach i to po nie sięgam najcześciej.
Linia Connecticut zwijana jest z liści tytoniu uprawianych w Nikaragui (zwijacz, wypełnienie) oraz Ekwadorze (pokrywa). Podobnie jak w przypadku innych linii, cygaro charakteryzuje nietypowy, bardzo oryginalny kształt, który klasyfikowany jest jako dziwny (z ang. Odd) lub Nub, od nazwy marki. Linia Connecticut składa się z następujących formatów:
- Nub Connecticut 354 (3X54),
- Nub Connecticut 358 (3X58),
- Nub Connecticut 460 (4X60),
- Nub Connecticut 464 T (4X64, Torpedo).
W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara Nub Connecticut 460.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie, który przyjął swoją nazwę od nazwy marki – Nub. Wymiary cygara to 4″ długości (ok. 10.16 cm), ring kalibru 60. Pomimo tego, że cygaro jest krótkie, trzymane w ręku – za sprawą wielkiego ringu, sprawia wrażenie znacznie większego. Ekwadorska pokrywa cygara zdecydowanie jasna. Całość zdobi pierścień w kolorach beżowym, złotym i brązowym. Bardzo dobrze komponuje się z odcieniem pokrywy i zapowiada raczej lekkie, kremowe doznania.
Obcinam
Po wyjęciu z celofanu, do nosa trafia przyjemny, nieco drewniany zapach z odrobiną słodyczy. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar – nie próbowałem V-Cut, ale wiem, że niektórzy w jakiś sposób otwierają ją vałką. Ciąg cygara oceniam na idealny! Podobnie jak w przypadku jego ciemniejszego brata, cygaro zachwyca już od momentu obcięcia! W smaku niezapalonego cygara wyczuwam kawę, delikatny kremowy posmak, towarzyszące owoce i odrobinę słodyczy. Ciekawa zapowiedź i już nie mogę się doczekać aż odpalę!
Odpalam
Ogrzewam stopkę zapalniczką z miękkim płomieniem i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro do popielnicy żeby trochę odpoczęło, wyciągam pióro i zaczynam degustację. Przywitał mnie smak drewna. Bardzo szybko do palety smaków dołącza krem, który jest słodki, ale tylko trochę. Gdzieś w międzyczasie pojawia się smak kawy, a raczej jej muśniecie. Wspomniane na początku drewno staje się bardziej konkretne i przybiera postać cedru, co w połączeniu z kremem daje świetne doznania. Pod koniec smak staje się bardziej wytrawny. Odnajduję w nim orzechy z wybijającymi się migdałami, a smak drewna staje się mocniejszy, by na sam koniec zdobinować całość.
Moc cygara oceniam na lekki-średni. Cygaro dość szybko staje się średni mocne, dlatego polecam nie sugerować się odcieniem pokrywy i coś jedna wcześniej zjeść.
Cygaro produkuje ogromne ilości gęstego – lepkiego wręcz, dymu. Aromat cygara bardzo przyjemny. Odnajduję w nim kawę, drewno i odrobinę pieprzu.
Konstrukcyjnie – majstersztyk! Cygaro pali się bardzo równo, ciąg pozostaje niezmiennie – w moim odczuciu, idealny. Po raz kolejny odkładając cygaro do popielniczki żeby zanotować kilka słów z degustacji, stawiałem je na popiele. Cygaro wypaliłem do momentu, w którym ryzykowałem poparzeniem palców i ust – chociaż te – jak mawiał pewien jegomość, jakoś się wygoją.

Podsumowując
Odręczna notatka na końcu wpisu w moim dzienniku cygarowym mówi: „kwintesencja Connecticut”! Cygaro zachwyca pod każdym względem. Sam – jako zdecydowanie nie największy fan jasne pokrywy, uważam, że cygaro ma sporo do zaoferowania i nie jest nudne. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom cygar – niezależnie od doświadczenia i preferencji.
Dzisiaj wiem na pewno, że chcę mieć jakieś cygaro od Nub zawsze pod ręką. Dziękuję Piotrowi Siwińskiemu, dzięki któremu mogłem spróbować swoje pierwsze Nuby, zachwycić się nimi i podzielić się tym, z każdym, kto trafi na bloga Polski Aficionado.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado




Konkretne cygaro, konkretny dym. Bardzo przyjemne w smaku. Wszystkie NUB trzymają poziom.
Swoje pierwsze wypaliłem relatywnie niedawno i sam zastanawiam się dlaczego wcześniej tego nie zrobiłem.. 😛