W dzisiejszym wpisie cygaro stworzone na 10 rocznicę powstanie marki Tatuaje. Zapraszam do przeczytania recenzji Tatuaje 10th Anniversary Bon Chasseur.
O cygarze, które dzisiaj zrecenzuję było ostatnimi czasy całkiem głośno. Stało się tak za sprawą Piotra Siwińskiego, z którym nagrywamy podcast Spotkanie z dymem. Piotr wspomniał o nim w jednym z odcinków i w ten oto sposób każdy chciał spróbować czym tam bardzo Piotr się zachwycił.
Mi również się udzieliło. Z racji zejścia się dwóch okoliczności – rekomendacji Piotra i promocji dla Smoke Bros Cigar Club na cygara od My Father od TabakOnline, postanowiłem, że spróbuję. Kiedy już w końcu się zdecydowałem, okazało się, że cygaro wymiotło z magazynów. Kto późno przychodzi.. każdy wie co dalej. No cóż. Musiałem obejść się smakiem w nadziei, że szybko powróci.
O tym jak cygaro trafiło w moje ręce
Tak się złożyło, że w dniu, w którym składałem zamówienie, nagrywaliśmy nowy odcinek podcastu. Wyżaliłem się Piotrowi, że cygara już nie ma, a ja chciałem zamówić itd. itp. Piotr zaproponował, że wyśle mi cygaro ze swojej własnej kolekcji. Nie wiem czy takie rzeczy dzieją się na Świecie, ale w świecie cygar tak. Dzięki temu niezwykłemu gestowi powstała dzisiejsza recenzja, za co mam okazję podziękować raz jeszcze, tym razem na moim blogu.

Nie był był sobą, gdybym nie podzielił się tym w jaki sposób cygaro zostało do mnie wysłane. Nie ma to jak pakowanie od innego Miłośnik cygar, który zabezpieczył je niczym dobry sklep online. W środku znalazłem liścik, w którym po francusku napisane było kilka słów. Nie znam francuskiego, dlatego niezwłocznie użyłem translatora. Oprócz listu na wewnętrznej części pudełka znajdował się napis – nie wiem czy nadrukowany celowo, czy może był to zwykły zbieg okoliczności, ale zrobiło mi się bardzo miło. Tak na prawdę, otwierając pudełko spodziewałem się zobaczyć przedmiot pożądania wielu Miłośników cygar w Polsce, włączając w to moją osobę. Jakże wielkie było moje zaskoczenie, kiedy odkryłem, że w cedrowym pudełku znajduje się jeszcze jedno cygaro!

Tatuaje 10th Anniversary Bon Chasseur
Bon Chasseur (fon. bon szeser), z francuskiego dobry myśliwy, dobry łowca. Pamiętam jak Piotr przygotowując się do odcinka powtarzał kilka razy jak wymówić nazwę. Przy okazji i ja zapamiętałem, chociaż z pisownią mam problemy. Linia – jak sama nazwa wskazuje, wyszła na dziesiątą rocznicę powstania marki Tatuaje. W prawdzie nie napisałem jeszcze kilku słów o Marce, ale biorąc pod uwagę historię ze wstępu – zrobię to przy okazji innej recenzji.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto z liściem okrywowym zachodzącym na stopkę. Wymiary cygara to 5 3/8″ długości (ok. 13.65 cm), ring kalibru 52. Dość nietypowe Robusto, które można by równie dobrze wziąć za Toro. Cygaro stworzono z liści tytoniu rosnących w Ekwadorze (pokrywa) oraz Nikaragui (zwijacz, wypełnienie). Cygaro zwinięto w fabryce My Father w Nikaragui. Pokrywa cygara wpada w ciemniejsze tony. Całość dopełnia prosty, aczkolwiek elegancki pierścień w brązowym kolorze ze złotymi akcentami.
Obcinam
Przyznam, że nieczęsto zastanawiam się nad rodzajem cięcia. Zwykle biorę to co pierwsze przejdzie mi do głowy. W tym wypadku było inaczej. Już miałem wziąć V-Cut, ale się rozmyśliłem. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciąg – no cóż, przyciasny. Nie jest to jeszcze „ciasny”, ale na granicy. W smaku odnajduję ciemną czekoladę. W ogóle, wąchając cygaro, to właśnie czekolada przyszła mi na myśl pierwsza.
Odpalam
Palę wewnątrz, dlatego wybrałem zapalniczkę z miękkim płomieniem. Zakryta liściem okrywowym stopka ułatwia rozpalenie cygara. Lubię to. Przyszło mi w tym momencie do głowy, że być może to właśnie zakryta stopka jest powodem przyciasnego ciągu. Rzeczywiście, ten otwiera się nieco po kilku pufnięciach, ale nadal jest przyciasny – po prostu jest lepiej niż było.
Cygaro przywitało mnie bardzo niezwykle złożoną, intensywną i bogatą mieszanką smaków. Wyczuwam przede wszystkim czekoladę, chociaż pojawia się też wytrawna ziemia, kawa i odrobina drewna. Zastanawiam się czy za smak ziemi i czekolady nie odpowiada czasem kawa, której towarzyszą wcześniej wymienione smaki. Ciąg poprawia się nieco, co zaznaczyłem w swoim cygarowym dzienniku. W dalszej części smak kawy wybija się zauważalnie. Pojawiło się też nieco słodkawego kremu, ale tylko na mgnienie oka. Końcówka cygara zdecydowanie wytrawna. Pod koniec na pierwszy plan wysuwa się ziemia, całkiem sporo gorzkiej czekolady i odrobina kawy. Smaki bardzo intensywne, całość niezwykle złożona.
Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny, chociaż szybko staje się mocne. Sugeruję coś wcześniej zjeść i lepiej żeby był to suty posiłek.
Aromat cygara przyjemny – mocno czekoladowy z akcentami kawy.
Cygaro paliło się bardzo równo i dość wolno. Moją uwagę zwrócił zwarty, trzymający się mocno popiół. Ciąg mógłby być lepszy, ale przynajmniej nie wpływał na równe spalanie.

Podsumowując
Zdaje się, że powinienem od tego zacząć, ale jeśli spojrzeć na poprzednie recenzje, palę ostatnio cygara z górnej półki. Tatuaje 10th Anniversary Bon Chasseur nie miało łatwego zdania. Wypalone wcześniej Le Bijou czy La Opulencia od My Father, to wysoko postawiona poprzeczka. Recenzowane cygaro charakteryzuje bogactwo niezwykle intensywnych smaków, których jestem dużym fanem. Smaki dostarczane przez cygaro w 100% odpowiadają moim gustom. Zwykle to ich właśnie w cygarach szukam. Bon Chasseur je ma. Jestem przekonany, że cygaro powtórzy się w moim cygarowym menu. Polecam zwłaszcza amatorom mocnych wrażeń.
Z dymem.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



