W dzisiejszym wpisie absolutna nowość na blogu polskiaficionado.pl. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Gurkha Assassin Churchill.
Cygara od Gurkha dotychczas nie pojawiły się na blogu. Wypaliłem w życiu może kilka sztuk i pomimo prób, nie darzę cygar tej Marki wielką sympatią. Zdarzyło mi się kiedyś kupić sampler 5-ciu najbardziej popularnych linii w formacie Robusto. Chciałem jakoś „zacząć” z Marką i stwierdziłem, że spróbowanie kilku cygar z różnych serii jest dobrym pomysłem. Chociaż nadal się z tym zgadzam, cygara od Gurkha nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Wszystkie smakowaly podobnie i niekoniecznie mi odpowiadały. Smakowało mi bodaj jedno z nich i nawet trudno mi sobie dzisiaj przypomnieć z jakiej serii. Wszystko się zmienia i zasadzie tej podlegają również kubki smakowe. Miałem okazję spróbować, więc próbuję.
Z racji tego, że jest to pierwszy wpis dotyczący cygar Gurkha, kilka słów o Marce.
Gurkha
Tak na prawdę Marka powstała ponad 100 lat temu. Kaizad Hansotia kupił markę i dał jej nowe życie. W 1989 roku na Florydzie w Stanach Zjednoczonych marka odrodziła się przyjmując dzisiejszy kształt. Jak powiedział w jednym z wywiadów, kupił markę za $149, wypijając wcześniej trzy butelki rumu z byłym właścicielem. Nazwa „Gurkha”, odnosi się do walecznych żołnierzy z Nepalu, którzy zasłynęli jako niezwykle odważni wojownicy. Gurkha byli najemnikami, którzy walczyli dla Korony Brytyjskiej przez ponad 200 lat. Logo Marki przedstawia żołnierza w mundurze, który w dłoni trzyma charakterystyczny nóż kukri, który jest symbolem Gurkhów. Portfolio Marki składa się z ponad 100 pozycji.

Gurkha Assassin Churchill
Ręki nie dam uciąć, ale wydaje mi się, że we wspomnianym wcześniej samplerze nie było cygara z linii Assassin. Cygaro wyleżało swoje w humidorze czekając na swój wielki dzień. Świadczył o tym kolor celofanu. Ze względu na rozmiar, ciężko było mi znaleźć czas na tak długie cygaro. W końcu nadarzyła się sposobność. Warto dodać, że Marka zdecydowała o zaprzestaniu dalszej produkcji linii Assassin. Z tego powodu wspomnę tylko, że cygaro występowało w czterech formatach.

Kilka informacji technicznych
Cygaro w słusznym formacie Churchill. Wymiary cygara to 7 1/2″ długości (nieco ponad 19 cm), ring kalibru 52. Potężnych rozmiarów cygaro! Tytoń użyty do jego stworzenia pochodzi z Brazylii (pokrywa), Dominikany (zwijacz) oraz mieszanki pochodzącej z Nikaragui, Peru (wypełnienie). Bardzo ciekawa mieszanka. Na oko ciemne. Całość zdobi dwa pierścienie – jeden z logo Marki, drugi z logo linii Assassin. Pierścienie w ciemnych barwach ze złotymi akcentami. Większy, przedstawiający logo Gurkha, przyciąga uwagę.
Obcinam
Otwieram cygaro obcinaczką typu V-Cut. Ciąg bardzo dobry. Zazwyczaj trochę martwię się w tym momencie, bo dłuższe, grubsze cygara czasami cierpią na dość ciasny ciąg – przynajmniej z mojego doświadczenia. Tutaj jest bardzo dobrze, co już mnie uspokaja. W smaku odnajduję słodkawe, czekoladowe nuty.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i zapalam obracając żeby wszędzie równo się paliło. Daję cygaru odpocząć i zabieram się za degustację. Z początku cygaro przywitało mnie spora ilością słodkawego drewna, które pozostanie obecne do końca degustacji. W międzyczasie pojawiła się czekolada, której bliżej w deserową stronę. Słodycz cygara staje się bardziej wyraźna i nabiera smaku. Mam wrażenie, że pojawiło się nieco owoców, które odświeżają mieszankę. Bardzo przyjemne cygaro.
Moc cygara mieści się w przedziale średni – mocny. Cygaro dość szybko nabiera mocy i cieszę się, że zwykle na cygaro idę po solidnym obiedzie.
Cygaro produkuje duże ilości aromatycznego dymu. Aromat przyjemny. Ma w sobie coś ze smaku – słodkie drewno i czekoladę.
Bardzo dobra konstrukcja cygara powala zapomnieć o zapalniczce. Cygaro pali się bardzo równo, a ciąg pozostaje bardzo dobry na przestrzeni całego cygara.

Podsumowując
Smakowało mi to cygaro. Przyznam, że nie liczyłem na wiele, a takie niespodzianki lubię najbardziej. Konstrukcyjnie bez zarzutów. Cygaro produkuje sporo dymu co lubię i na co zawsze zwracam uwagę. Smaki również trafiły w moje kubiki smakowe. Być może warto zastanowić się nad daniem Marce jeszcze jednej szansy? Wypalone Gurkha Assassin Churchill z pewnością się do tego przyczyni.
Z dymem.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado




Cześć Mateusz. Dla mnie palenie cygar jest nową zabawą i nie bardzo bym wiedział jak podejść do wyboru cygara. Każde nowe które chcę kupić najpierw wyszukuję w Twoim blogu i często Twoje oceny zbiegają się z moimi wrażeniami. Dużo się tutaj nauczyłem, dziękuję.
Tego akurat cygara Gurkha nie próbowałem, ale dzisiaj wypaliłem Gurkha Ghost w formacie Robusto i moję wrażenia nt aromatu i smaku są bardzo podobne do zawartego tutaj opisu Assassina. Jedynie że nie jest specjalnie mocne, raczej średnie. Chyba najlepsze (oraz najdroższe) cygaro jakie dotąd próbowałem. Do tych moich ulubionych zaliczam jeszcze Benchmade-a Toro i któregoś z Romeo y Julieta, niestety nie zapamiętałem jego nazwy.
Jednej rzeczy mi tutaj brakuje w tym blogu – rankingu powiedzmy 10 Twoich najbardziej ulubionych cygar.
Pozdrawiam i życzę smacznego dymku 🙂 Aleks
Cześć Aleks! Dziękuję z dobre słowo! Cieszę się, że zaglądasz na bloga 🙂 Jeśli chodzi o moje TOP 10 cygar – hmmm.. Bardzo ciekawa myśl! Z pewnością wezmę pod uwagę i jeśli pojawi się kiedyś taka zakładka na blogu, wiedz, że miałeś w tym swój wkład. Z dymem!