My Father Flor de las Antillas Belicoso polskiaficionado.pl

My Father Flor de las Antillas Belicoso

W dzisiejszym wpisie kolejne cygaro ze stajni My Father. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara My Father Flor de las Antillas Belicoso.


Flor de las Antillas Robusto było moją pierwszą skrzynką cygar. Mam do tej Linii spory sentyment, dlatego zawsze kiedy sięgam po to cygaro – niezależnie od formatu, przypominam sobie swoje pierwsze pudełko cygar. Od 2012 roku cygaro zachwyca Miłośników cygar na całym Świecie. Warto wspomnieć, że cygaro w formacie Toro zostało uhonorowane przez magazyn Cigar Aficionado otrzymując 96 punktów i wpisując się tym samym w kanon cygar klasycznych.

O Marce Flor de las Antillas pisałem nieco więcej przy okazji recenzji cygara Flor de las Antillas Maduro Petit Robusto. Zainteresowanych zapraszam tutaj.

My Father Flor de las Antillas Belicoso

Dotychczas próbowałem cygara w formacie Robusto i Toro. Wypalone ostatnio Toro utwierdziło mnie w zamiarze spróbowania wszystkich cygar linii Flor de las Antillas. Kolej zatem na Belicoso.

My Father Flor de las Antillas Belicoso polskiaficionado.pl

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie Belicoso. Wymiary cygara to 5.5″ długości (blisko 14 cm), ring kalibru 52. Trzymane w ręku robi spore wrażenie. Cygaro stworzono wyłącznie z liści tytoniu rosnących w Nikaragui. Z racji mojego zamiłowania do cygar z nikaraguańskiego tytoniu, taka informacja wywołuje uśmiech na twarzy. Całość zdobi przepiękny pierścień oraz burgundowa wstążka na stopce cygara.

Obcinam

Tym razem proste cięcie. Kusiło mnie żeby cygaro otworzyć obcinarką typu V, ale ostatecznie wybrałem proste cięcie. Po obcięciu kawałeczka postanowiłem dociąć, ponieważ ciąg wydawał się zbyt ciasny. Dodatkowe cięcie okazało się zbawienne. Po docięciu cygaro miało dobry ciąg. W smaku niezapalone cygaro ma coś z drewna i czekolady.

Odpalam

Ogrzewam stopkę i rozpalam. Cygaro zaczyna się dość pikantnie. Kiedy ostry smak pieprzu ustępuje nieco, pojawia się smak drewna. Z biegiem czasu wymienione wcześniej smaki mieszają się z gorzką czekoladą, która bardzo dobrze balansuje mieszankę. Ostatnie tercja pod znakiem ostrawego olejku migdałowego. Gdzieś w międzyczasie, na krótko, pojawił się smak gałki muszkatołowej, za którą nie przepadam. Podobne wrażenie jeśli chodzi o smak gałki muszkatołowej miałem paląc cygaro w formacie Robusto.

Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. Cygaro wprawdzie nabiera mocy dopiero pod koniec palenia, ale i tak uważam, że lepiej coś wcześniej zjeść.

Aromat cygara przyjemny. Odnalazłem w nim nieco drewna i słodyczy.

Cygaro spala się bardzo równo i dość wolno. W trakcie palenia można zapomnieć o zapalniczce, co zawsze dobrze wpływa na odbiór.

My Father Flor de las Antillas Belicoso polskiaficionado.pl

Podsumowując

Bardzo smaczne cygaro. Smaki, konstrukcja, spalanie – wszystko jest jak trzeba. Myślę, że cygaro zadowoli większość Miłośników cygar i z czystym sumieniem mogę polecić je każdemu. Gdybym miał porównać wypalone dotychczas formaty, myślę, że Toro nadal znajduje się na pierwszym miejscu. W jakiś sposób to właśnie Toro pozbawione było smaku gałki muszkatołowej. Smak ten pojawił się natomiast w Robusto i Belicoso, chociaż w tym ostatnim tylko na moment. Do spróbowania całej serii zostało mi jedynie cygaro w formacie Toro Gordo. Biorąc pod uwagę rozmiar, myślę, że wtrzymam się z nim do cieplejszych dni.

Z dymem.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry